Przygody Jonatana

Kategorie: Recenzje   | Marzec 17, 2012

W trakcie porządków w mojej bibliotece wpadła mi w rękę książka Kena Schoollanda „Przygody Jonatana”. Jest to książka, która lepiej Czytelnikowi przybliży życie i związane z nim realne problemy ekonomiczne niż studia ekonomiczne na lewicowym uniwersytecie. Tak mi się przynajmniej wydaje, jak słyszę wypowiedzi mędrców (lewicowych mentorów) ekonomii, w lewicowych (mainstreamowych) telewizjach. Wyłączam z tego grona prof. K. Rybińskiego, którego ostatnio faszyzujące lewaki ze środowiska Krytyki Politycznej chcą usunąć z tego świata!

Piękne polskie wydanie tej pozycji zawdzięczamy Wydawnictwu Aspekt z Sosnowca (z Zagłębia Dąbrowskiego), czyli kol. Krzysztofowi Haładusowi. Dla zabieganych, niedowidzących i dzieci, jest dołączona płyta CD, którą można sobie włączyć np. w samochodzie, na dodatek po polsku i angielsku. Mam wydanie z 2007 roku, które może być już trudno dostępne, dlatego zaprezentuje fragment, oczywiście za zgodą Wydawcy.

Z kilkudziesięciu bajek – opowiastek, których realność w zlewicowanej UE przeraża, zaprezentuję ultra aktualną, zatytułowaną:

KOSZ UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH

Pałac Lordów ilością pomieszczeń i korytarzy przypominał la­birynt. Gdy Jonatan szedł sobie jednym z nich, dobiegła go rozkoszna woń kawy i świeżego chleba. Kierując się zapachem, dotarł do przestronnej sali, w której kilkoro starszych kobiet i mężczyzn zawzięcie wylewało swe żale i potrząsało zaciśnięty­mi pięściami. Jeszcze inni płakali, trzymając się za ręce.

— Co się tu dzieje? — zapytał Jonatan, patrząc na duży kosz, który stał na samym środku sali i sięgał niemal do sufitu. — Co was tak nie­pokoi?

Większość starców nie zwróciła na niego uwagi, nadal lamentując i narzekając. Za to podszedł do niego jeden poważnie wyglądający je­gomość.

— Ten utrapiony Lord! — powiedział z wyraźnym niezadowoleniem w głosie. — Znowu to zrobił! Miał się nami opiekować, a kolejny raz nas okpił!

— Co zrobił?

Przed laty — zaczął mężczyzna, z sarkazmem — Jego Wysokość Lord Ponzi przedstawił nam plan, dzięki któremu nikt w starszym wie­ku nie zazna już nigdy głodu. Pierwszorzędny pomysł, prawda?

Jonatan pokiwał skwapliwie głową.

— Z początku też tak myśleliśmy —parsknął ze złością. —Pod groźbą kary śmierci wszyscy, z wyjątkiem Najczcigodniejszego Lorda Ponziego i jego Rady, musieli co tydzień wkładać do tego olbrzymiego rządowego kosza bochenek chleba. Nazywają go Koszem Ubezpieczeń Społecznych. Ci, którzy skończyli 65 lat i odeszli na emeryturę, mogli zacząć brać chleb z tego kosza.

— Składali się wszyscy za wyjątkiem Lorda Ponziego i członków Rady? — powtórzył Jonatan.

Oni byli traktowani na specjalnych zasadach. Musieliśmy jeszcze dodawać chleba do osobnego kosza, tylko dla nich. Teraz już wiadomo, czemu ich kosz musiał stać osobno.

— Na pewno dobrze jest mieć co jeść na starość. — stwierdził na głos Jonatan.

— Z pewnością! Też tak myśleliśmy. Dzięki takiemu świetnemu pomysłowi, starszym ludziom miało nigdy nie zabraknąć chleba. Od kiedy większość zaczęła liczyć na Kosz Ubezpieczeń Społecznych, prze­stała w ogóle samodzielnie odkładać na przyszłość. Doszliśmy do wnio­sku, że nie trzeba też pomagać rodzinie i sąsiadom, skoro wszystkimi zaopiekuje się Rada.

Staruszek był cały zgarbiony od trudów i trosk. Obrzucił wzrokiem grupę pomarszczonych współtowarzyszy, po czym wskazał na jednego dżentelmena w starszym wieku, siedzącego na ławce:

— Kiedyś Alan, mój przyjaciel, patrzył, jak ludzie wkładają i wyj­mują chleb z rządowego kosza i wyliczył, że Kosz Ubezpieczeń Społecz­nych niedługo stanie się pusty. Bo wiesz, zajmował się księgowością. Bardzo nas wtedy nastraszył.

Alan zaczął kiwać trzęsącą się głową:

— Wspięliśmy się na sam szczyt kosza. Trochę czasu nam to zajęło, ale nie jesteśmy aż tacy słabi i ślepi, za jakich chyba nas biorą co nie­którzy młodzi Lordowie. Zajrzeliśmy do środka i przekonaliśmy się, że kosz jest niemal zupełnie pusty. Na tę wieść wszyscy podnieśli wielkie larum. Od razu powiedzieliśmy temu Wielkiemu Lordowi Ponziemu, że musi coś zaraz wykombinować, bo przy następnych wyborach dobie­rzemy mu się do skóry!

Na pewno go wystraszyliście — powiedział Jonatan.

— I to jeszcze jak! Nigdy nie widziałem kogoś tak roztrzęsionego. Ponzi zdaje sobie doskonale sprawę, że jeżeli się nas zdenerwuje, to potrafimy uruchomić ogromne wpływy. Najpierw stwierdził, że lu­dziom starym należy się jeszcze więcej chleba i że zaczną dostawać go tuż przed wyborami. Potem, po wyborach, zabierze się więcej chleba młodszym i pracującym. Ale tamci domyślili się, co knuje Lord i też się wściekli. Sprytne młodziaki zażądały chleba od zaraz. Stwierdzili, że ich własne spiżarnie lepiej ochronią chleb przed pleśnią i szczurami, niźli Wielki Kosz Rady. Nie ufając Lordom, nie chcieli powierzyć im swojego chleba na przechowanie do emerytury.

— Co na to Lord?

Ten Ponzi jest bardzo pomysłowy. Zaproponował, żeby ludzie za­częli wybierać chleb z kosza dopiero w wieku lat siedemdziesięciu. To rozdrażniło tych, którzy dochodzili już do emerytury i spodziewali się, że zaczną dostawać chleb po skończeniu sześćdziesięciu pięciu lat, jak im obiecano. Wtedy Ponzi wpadł na jeszcze jeden, błyskotliwy pomysł.

— W sam czas! — zawołał młodzieniec.

W sam czas na wybory! Wszystko wszystkim obiecał! Da więcej starcom i zabierze mniej młodym! Doskonale! Wszyscy są szczęśliwi, wystarczy tylko przyrzec więcej mniejszym kosztem —mężczyzna urwał, by upewnić się, czy Jonatan nadąża za jego tokiem myślenia. — Chwyt polega na tym, że bochenki będą z każdym rokiem coraz mniejsze. Tak. Zmniejszą się do tego stopnia, że człowiek nie naje się nawet ich setką.

Wstrętni kanciarze! — zaskrzeczał Alan. — Pewnie jak skończy się i ten chleb, to zaczną nas karmić obrazkami z chlebem!”

Ps. Ken Schoolland – profesor nadzwyczajny ekonomii i nauk politycznych na Hawaii Pacific University w USA, jest również dyrektorem w Międzynarodowym Stowarzyszeniu na rzecz Wolności Osobistej ISIL. Wykładając na Hakodate University w Japonii i podróżując po wielu krajach świata, obserwował różne tradycje i kultury.

Ps. ps. Przy okazji, akurat wczoraj odbyła się w Warszawie (al. Ujazdowskie) naprzeciwko Urzędu Rady Ministrów, konferencja prasowa KNP nt. ZUS-u i podniesienia wieku emerytalnego. Kongres Nowej Prawicy włączył się w protest Wolnych Przedsiębiorców walczących z ZUS-em. Ale to nie im, a rządowi dedykuję ten wpis!

Komentarze

3 komentarze do “Przygody Jonatana”

  1. informator, 17 Mar 2012 o 21:22

    Protest przeciwko ZUSowi i rządowi:
    – Skutkiem wprowadzenia przymusu emerytalnego jest spadek dzietności – zauważył prezes Kongresu Nowej Prawicy. Tłumacząc swoje spostrzeżenie Korwin-Mikke poinformował, że „wszędzie na świecie gdzie wprowadzono przymus emerytalny spada ilość urodzin dzieci”.
    Całość: http://www.prawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1130%3Aj-korwinmikke-przymus-emerytalny-niszczy-wiezi-rodzinne&catid=46%3Aaktualnoci

  2. Gryf, 17 Mar 2012 o 21:26

    Amerykanin – Schoolland, i opisał lewackie państwo w UE kilkanaście lat temu. Jakiś wizjoner.Można tylko pogratulować inteligencji. Lub socjalizm zawsze tak samo kończy!!!

  3. Tomasz Fortoński: Wirus socjalizmu, czyli liberalizm dla początkujących | SILESIA METROPOLIA, 26 Wrz 2013 o 14:39

    […] – Cofnięcie czasu, Ekonomia w jednej lekcji; Ludwik von Mises – Socjalizm; Scholland Ken – Przygody Jonatana; Stanisław Michalkiewicz – Dobry zły liberalizm; Tadeusz Płużański – Bestie cz. I i […]

Zostaw komentarz




Ta strona wykorzystuje pliki cookie przechowywane na twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to opuść stronę lub wyłącz obsługę plików cookie w przeglądarce. Więcej informacji o plikach cookie znajdziesz na tej stronie