Grzegorz-5Sesja Nadzwyczajna w dniu 11.04.2017 r. Sądzę, że w MZBM-ie powinien być odtrąbiony ALARM! O piśmie do Wojewody Śląskiego Pana Jarosława Wieczorka radnych Klubu Radnych PIS informowałem we wpisie jeszcze w październiku 2016 r. Zobacz. Minęło kilka miesięcy, zresztą także od sesji z 7 września 2016 r., na której usiłowałem przedstawić nieprawidłowości, które wg mnie zawarte są w Statucie Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych w Dąbrowie Górniczej. Niestety wtedy nie chciano nawet rozmawiać o tym na sesji Rady Miejskiej w kontekście choćby przedyskutowania tekstu jednolitego tegoż Statutu. protokół-2016.09.07Ale już wtedy udało mi się przytoczyć kilka zdań z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 14 stycznia 2014 roku: „ustawodawca jednoznacznie przesądził, że zakład budżetowy może wykonywać tylko zadania o charakterze użyteczności publicznej, wynika to z art. 7 ustawy o gospodarce komunalnej, zgodnie z którym działalność wykraczająca poza zadania o charakterze użyteczności publicznej nie może być prowadzona w formie samorządowego zakładu budżetowego oraz wobec powyższego za organem nadzoru uznać należy, że zadanie polegające na świadczeniu usług w zakresie zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi nie może być wykonywane przez zakład budżetowy w przedmiotowej sprawie [...]„.

Szczęśliwie wojewoda podszedł poważnie do naszego pisma z 26.09.2016 r. i mimo opublikowania uchwały Rady Miejskiej Dąbrowy Górniczej zebrał się w sobie i zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. M.in. z tego powodu doszło w dniu 11.04.2017 r. do Sesji Nadzwyczajnej Rady Miejskiej, na której jednym z dwóch punktów części merytorycznej było przekazanie ww. skargi Wojewody Śląskiego na uchwałę nr VII/100/11 z dnia 26.05.2011 r. w sprawie nadania Statutu MZBM do wspomnianego wcześniej WSA w Gliwicach.

Wojewoda podważył w treści wspomnianej uchwały bardzo dużo:

- § 2 pkt uchwały oraz § 7 pkt 3 zdanie pierwsze uchwały – jako niezgodnej z art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240 ze zm.)

- § 3 pkt 1 w części II rozdziału 2 w zakresie wyrazów” „i jednostek organizacyjnych oraz infrastruktury osiedlowej” oraz pkt 5 w części III rozdziału 2 uchwały – jako niezgodnej z art. 7 ustawy z dnia 20 grudnia 1996 r. o gospodarce komunalnej (tekst jedn. Dz. U. z 2011 r. Nr 45. poz. 236 ze zm.) i art. 2 Konstytucji RP

- § 3 pkt 2 i 4 w zakresie wyrazów „świadczenie zleconych odpłatnie usług oraz usługi gospodarcze” uchwały – jako niezgodnej z art. 7 i art. 10 ustawy o gospodarce komunalnej oraz z art. 9 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (tekst jedn. Dz. U. z 2001 r. Nr 142. poz. 1591 ze zm.)

- pkt 10 części I rozdziału 2 oraz pkt 6 części III rozdziału 2 uchwały – jako niezgodnej z art. 2 Konstytucji RP

- zdanie trzecie części IV rozdziału 2 uchwały – jako niezgodnej z art. 353 z ind. 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2014 r., poz. 121)

- § 4 uchwały w zakresie wyrazów „zatwierdzony przez Prezydenta Miasta” – jako niezgodnej z art. 30 ust. 2 pkt 5 i art. 33 ust. 5 ustawy o samorządzie gminnym

- § 6 pkt 1 uchwały – jako niezgodnej z art. 16 ust,. 2 pkt 4 ustawy o finansach publicznych a art. 18 ust. 2 pkt 9 lit. h ustawy o samorządzie gminnym

- § 7 pkt 1 uchwały – jako niezgodnej z § 35 ust. 1 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 7 grudnia 2010 r. w sprawie sposobu prowadzenia gospodarki finansowej jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych (Dz. U. z 2010 r. Nr 241. poz. 1616)

- § 7 pkt 2 uchwały – jako niezgodnej z § 35 ust. 2 ww. rozporządzenia

- § 7 pkt 3 zdanie drugie uchwały – jako niezgodnej z art. 31 ustawy o finansach publicznych

- § 8 pkt 1 uchwały jako niezgodnej z art. 2 Konstytucji RP.

Uzasadnienie wojewody to prawie 10 stron. Co do dyskusji na sesji nadzwyczajnej, to tym razem odbyła się, aczkolwiek nie zauważyłem powszechnej znajomości treści skargi wojewody (w szczególności uzasadnienia) na sali sesyjnej, ale przecież mogę się mylić. PrzechwytywaniePan Prezydent Z. Podraza (SLD), jak zrozumiałem będzie czekał na pozytywny dla niego, jako nadzorującego zakład budżetowy MZBM, wyrok sądu w Gliwicach. Ale czy będzie to wtedy wyrok korzystny dla mieszkańców, będących członkami wspólnot mieszkaniowych z udziałem i zarządem MZBM? Mam duże wątpliwości! Zresztą jest to sposób postępowania Pana Prezydenta, ostatnio coraz częstszy, że wspomnę sprawy sądowe naszego (wciąż) szpitala ZCO SS im. S. Starkiewicza z wykonawcą, czyli Climą sp. z o.o. sp. k. o circa 130.000.000,00 zł. Tu też mamy liczyć na prawidłowe wyroki sądu.

Komunistka (jak sama siebie określa) z Klubu Radnych nazywanego obecnie Wspólnie dla Dąbrowy Górniczej (poprzednio SLD) radna K. Chrobot zapytała się jak od 2011 roku zmieniło się prawo i czy ja wiem gdzie przez te lata byli radcy prawni wojewody? Dziwne, a pytanie o radców prawnych wojewody powinna kierować raczej do Wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej z Platformy Obywatelskiej M. Węgrzynowicza, w końcu to ta formacja rządziła przez poprzednie kadencje, także w województwie. Swoją drogą gdzie ona była jako radna w kadencji 2010-2014?

skarga-2017.03.30-2skarga-2017.03.30-3Uzasadnienie nie pozostawiło suchej nitki na Statucie MZBM w Dąbrowie Górniczej. Przytoczę końcówkę:

„Wystąpienie omówionych w niniejszej skardze istotnych naruszeń prawa przesądza w przekonaniu organu nadzoru, o nieważności uchwały Nr VII/100/11 Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej z dnia 26 maja 2011 r. w sprawie nadania Statutu Miejskiemu Zarządowi Budynków Mieszkalnych w Dąbrowie Górniczej, w części wskazanej na wstępie.

Upływ ustawowego terminu określonego w art. 91 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym uniemożliwił organowi nadzoru wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego stwierdzającego nieważność kwestionowanej uchwały, zaś w myśl przepisu art. 93 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym niezbędnym i uzasadnionym stało się zastosowanie niniejszego środka nadzorczego.”

int.2016.10.04-statutint.2016.10.04-statut-odp-1int.2016.10.04-statut-odp-2Może na koniec, jeszcze moja interpelacja z dnia 04.10.2016 r. i odpowiedź Pana Prezydenta świadcząca o jego podejściu do problemu.

Zobacz także:

- zaległości gminy do wspólnot,

- pismo do wojewody (odp.),

- MZBM – gminny?,

- MZBM sięga dna,

- Interpelacje MZBM…,

- Interpelacje MZBM… – odpowiedzi prezydenta,

- MZBM a wspólnoty.

Komentarze

Komentarze (12) do “MZBM – alarm! sesja 11.04.2017 r. (odsłona 90)”

  1. Kazimierz Jasionek, 12 kwi 2017 o 12:45

    Największe moje zdziwienie wywołało poważne i logiczne podejście do tematu Wojewody Śląskiego
    Prawdziwy szok musi przeżywać Dyzma, który pomimo długich swych rąk dostał prztyczka po nosie !!! Teraz liczy na sąd w Gliwicach, który już niejednokrotnie ratował czerwonych W DG. Do niepoważnych i śmiesznych zapytań K. Chrobotki nawet nie ma się co odnosić. Czy do [...] tej komunistki cokolwiek dociera – mam duże wątpliwości!!! Co się dotyczy sądów to stwierdzam z całą stanowczością że bardzo słuszne są zabiegi Ziobry, by zrobić ogromne przetasowania w tej tzw „kaście” nadludzi (pawi)w togach, gdyż bez tego nigdy w tym kraju nie zapanuje prawo i porządek !!!!

  2. Grzegorz, 13 kwi 2017 o 10:06
  3. Mieszkaniec D.G., 13 kwi 2017 o 20:20

    Problem zarządzania przez MZBM wspólnotami to obrona interesu własnego przy pomocy działań politycznych. Niedawno guru lewicy Leszek Miller stwierdził „Bez partii nie ma demokracji”. No więc mamy demokrację, w której administracja nie jest oddzielona od władzy politycznej. Założenia reformy samorządowej prof.Regulskiego złamania prymatu państwa, jedynie słusznej partii tak do końca nie powiodły się i mają szereg mankamentów. Quasi zreformowane twory-struktury wywodzące się z postsocjalistycznego uwłaszczenia lat 90 poprzedniego ustroju zarządzające zasobami mieszkaniowymi to miejsce posad dla dąbrowskich radnych-zaradnych.
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/radni-nadzwyczaj-zaradni/
    To trochę faktów historycznych, również w kontekście MZBM, synekury radnych mają się również dobrze dzisiaj.
    Nie wspominając o koneksjach rodzinnych w kontekście MZBM, powiązaniach gospodarczych firm zagłębiowskich, oraz profitach z działalności prowadzonej przez MZBM, o których nie mogę napisać ze względu na ochronę danych osobowych i dóbr osobistych.
    Podnoszony problem niezgodności z przepisami prawnymi znany był od początku radnym i włodarzom miasta. Mówili o tym radny Zbigniew Łukasik i Tadeusz Orpych.
    „Na chwilę obecną (2008-przyp. wł.) nie widzę potrzeby powoływania kolejnych spółek” – stwierdził prez. Zbigniew Podraza na sesji Rady Miasta. (Zastrzyk dla dąbrowskiego MZBM Agnieszka Stefaniak – Zubko / sosnowiec.info.pl)
    http://www.dabrowa-gornicza.org/index.php?s=b1a1cb2f30fd976802e20d10717a163f&showtopic=324&st=180&p=55841&#entry55841
    Tylko zapomniał dodać, że gmina nie prawa tworzyć żadnych spółek, gdyż nie należy to do jej zadań wg ustawy o gospodarce komunalnej z dnia 20 grudnia 1996 r. z późniejszymi zmianami.
    W międzyczasie zapadło szereg rozstrzygnięć sądowych o niekorzystnych skutkach dla utrzymania porządku prawnego w oparciu o które funkcjonują samorządowe zakłady gospodarki mieszkaniowej.
    Trzeba więc było ratować swoje stołki i uchwalić statut wg którego funkcjonuje MZBM i udawadniać swoją użyteczność publiczną.
    http://g.ekspert.infor.pl/p/_dane/akty_pdf/U85/2011/142/2673.pdf
    Wg radnego Łukasika „Nie da się w jednej firmie oddzielić zarządzania wspólnotami od zarządzania deficytowym mieniem komunalnym. Wiąże się to z comiesięcznym niedoborem finansowym”. Co nie jest do końca prawdą, bo może się nawet oddzielić jedna klatka, lub być drugi zarządca. Ale kto by wtedy narzucał politykę miasta właścicielom, „wybierał” im firmy i zarządzał ofertami, ich prawami scedowanymi na administratora?
    Kto by tworzył pełnomocników do spraw jakichś jednolitych wzniosłych celów?
    MZBM musi sobie uzmysłowić, że cele miasta nie są celami wszystkich właścicieli, bo nie opierają się na rachunku ekonomicznym, w dużej części na image i propagandzie. Przecież to trąci komuną, kolektywizmem i centralizmem słusznej siły przewodniej rozbitej dla niepoznaki na kilka niby niezależnych organizacji, tylko korzenie i sposób myślenia ten sam. Unifikacja i standaryzacja myślenia i rozwiązań to nowy socjalizm z jednym nadzorcą. To monopol i synergia z innymi państwowymi monopolistami np. PEC, narzucanie firm rozliczających, ingerowanie w prawa własności wszystko pod fałszywą przykrywką modernizacji i oszczędności w skostniałych strukturach wszechwładnego monopolu dostarczanych mediów, regulacjonizmu finansowego, braku wolnego wyboru, narzucaniu kar przy niepodporządkowaniu się centralistycznej polityce. I podporządkowane temu dziesiątki uchwał niezgodnych z ustawą o własności lokali przy milczącej aprobacie mało świadomych prawnie i ekonomicznie członków wspólnot, a przy aprobacie klientystów, politycznych akolitów i zwolenników bezkrytycznego makeupu na kredyt o wątpliwej stopie zwrotu.
    MZBM de facto zarządza często „malowanymi” fikcyjnymi zarządami, które istnieją tylko po to, aby dalej mogła rządzić gminna administracja, a niepokorne zarządy odwołuje przy udziale głosów gminy i jej zwolenników przesiąkniętych duchem zagłębiowskiego homosevieticusa i nieekonomicznego keynesistowskiego i trockistowskiego postmodernizmu.
    Zasoby wraz z ludźmi przejęto, nie pytając ich o zdanie, a po wyodrębnieniu lokali własnościowych uznano zarządzanie taką nieruchomością mieści się w zakresie zadań o charakterze użyteczności publicznej, gdyż wykonywane jest również i na rzecz gminy w zakresie jej własnych zadań w celu zaspokajania zbiorowych potrzeb wspólnoty samorządowej powołując się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 11 września 2003 r., sygn. II SA/Wr 1234/03).
    Działalność spółek gminnych zarządzających wspólnotami mieszkaniowymi ma charakter stricte komercyjny. Usługa zarządzania nieruchomością wspólną jest prowadzona przez spółki za wynagrodzeniem ustalanym w drodze umowy cywilnoprawnej – umowy o zarządzanie nieruchomością wspólną zawieranej ze wspólnotą mieszkaniową. Działalność komercyjna gmin prowadzi do zmonopolizowania niektórych rodzajów działalności przez gminę i odwraca uwagę od rzeczywistych potrzeb społecznych- występuje konflikt interesów na gruncie ekonomicznym i własności.
    Doprowadzenie do zaprzestania niezgodnego z przepisami prawa zarządzania nieruchomościami wspólnot mieszkaniowych przez podmioty komunalne zawarte były juz we wnioskach pokontrolnych NIK w 2007r. Zgodnie z art. 7 ustawy o gospodarce komunalnej, działalność wykraczająca poza zadania o charakterze użyteczności publicznej nie może być prowadzona w formie zakładu budżetowego. Poza sferą użyteczności publicznej gmina nie może również tworzyć spółek prawa handlowego ani przystępować do nich, za wyjątkiem szczególnych przypadków (art. 10 ustawy)
    Wnioski takie sformułowano m. in. podczas kontroli Urzędu Miejskiego w Będzinie i Miejskiego Zakładu Budynków Mieszkalnych Spółka z o.o.
    https://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/pobierz,px_remote_lki_p_07_140_200704171518271176815907_02,typ,kk.pdf
    Chociaż różnie interpretowane były dotychczas przepisy ze względu na brak ustawowej definicji pojęcia sfery użyteczności publicznej (np. Sąd Okręgowy w Olsztynie -wyrok z 24 listopada 2014, sygn. akt I C 405/14, który uznał, że spółka z o.o. powołana przez gminę nie jest jednostką organizacyjną gminy), to należy uznać, ze przeważa pogląd że zakład budżetowy, a także spółka gminna nie ma prawa prowadzić działalności związanej z zarządzaniem wspólnotą mieszkaniową. Wyrok ten budzi wiele kontrowersji i stoi w opozycji zarówno do literatury, Najwyższej Izby Kontroli, jak i Regionalnych Izb Obrachunkowych, które również krytycznie oceniają prowadzenie takiej działalności przez spółki gminne.
    http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=54E602D2
    Ale politycy lewicowi i socjalistyczni nie bronią prawa własności (niezapisanego w postsocjalistycznej Konstytucji), bronią własnych stołków i prymatu monopolu i politycznego nadzoru.
    Bronią się, że oni administrują, a nie zarządzają a inaczej myślących nazywają ciemnogrodem, zadłużając właścicieli ponad ich możliwości, bo sobie uchwalili cel polityczny, wybierając metody jego realizacji.
    Popierają braku rozdziału między działalnością budżetową , a komercyjną np. odpowiedź min Grabarczyka z PO.
    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/78D6B26F
    Świadczy to o tym, że jest to jedna i ta sama komuna tyle że zachodnia-korporacyjna, nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem, rodzi tylko korupcję, nepotyzm, monopol i narzucanie celów które interpretuje się za nierozłączne pod przykrywką użyteczności publicznej. Wspólnota to komunitaryzm, a nie kolektywizm. To nie ordynarne pastwisko dla uprawiania celów politruków, różnej maści cwaniaków, zapewniania im stołków i tuczenia outsourcingowych spółeczek i monopoli. Gmina jest organem władzy publicznej, nie ma prawa pełnić funkcji interwencyjnej i ingerować w prywatną własność, bo jest to ubezwłasnowolnienienie pod pojęciem użyteczności. To polityczna dyktatura polityki miasta, która buduje sobie wyborcze zaplecze klientystów podrzucająca i narzucająca siłą swojego głosu, manipulacji potrzeby i ich hierarchię nie zawsze zgodne z oddolnym oglądem. Narusza ustawy o gospodarce komunalnej i finansach publicznych. Łączenie funkcji gospodarki komunalnej i reprezentanta właścicieli uniemożliwia podmiotom zarządzającym realizację wynikającej z art. 186 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami zasady ochrony interesu osób, na których rzecz wykonują czynności zarządzania (konflikt interesów).
    Potwierdza to ostatni wyrok WSA w Gliwicach z 14 stycznia 2014 r. sygn. akt IV SA/GI 176/13, w którym stwierdził, że działalność prowadzona przez podmioty komunalne w zakresie zarządzania nieruchomościami wspólnot mieszkaniowych nie mieści się w katalogu zadań własnych gminy, a zadanie polegające na świadczeniu usług w zakresie zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi nie może być wykonywane przez zakład budżetowy.
    http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/1FF3447923

  4. Tadeusz Jędrzejec, 15 kwi 2017 o 10:46

    Pomijając stwierdzenia polityczne, na których się nie znam, to w zdecydowanej większości stwierdzeń artykułu Mieszkańca się zgadzam. MZBM nie powinien być zarządcą a Łukasik kimkolwiek związanym ze Wspólnotami Mieszkaniowymi. Tak ,,wybitnego” szkodnika nie spotkałem w życiu, być może wynika to z braku podstawowych kwalifikacji. O zarządzającym w imieniu MZBM mogę napisać, że to świadomy [...] o dużej znajomości ustawy o własności lokali z 24.o6.1997r. Świadomość ułomnych właścicieli do lokali mieszkalnych graniczy z chorobą. Na zebraniach rocznych WM głosują za ociepleniem elewacji za >4.000 lat przy aprobacie zarządcy, są przeciwni zwrotowi bezprawnie przywłaszczonych pieniędzy przez MZBM i kilkanaście podobnie tragicznych głosowań. Szybkość usuwania nieprawidłowości, awarii i stanów zagrażających życiu jest nieprawdopodobnie odległa, nawet 38 lat. Awaria polegająca na zalaniu łazienki fekaliami została usunięta po sześciu tragediach i zniszczeniach i to w dodatku po interwencji samego PREZYDENTA miasta. Dwóch mieszkańców ul. III Powstania Śląskiego ponad 20 lat czeka na zlikwidowanie cofki wentylacyjnej i wlewaniu się wody do łazienki otworem wentylacyjnym. Jeden z nich umarł i nie doczekał się drugi został przymusowo wysłany na badania psychiatryczne z polecenia Łukasika. Cofka może być przyczyną detonacji zebranego gazu lub śmiertelnego zagazowania. Wiszący na wysokości II piętra ~70 kg beton został usunięty po roku czasu zamiast po godzinie, pomimo interwencji telefonicznych, osobistych i pisemnych do MZBM, oraz prezydenta.
    Pełnienie funkcji zarządczych przez zakład Budżetowy UM jest niedozwolone prawem, ale co tam prawo, skoro mają korzyści na lewo…

  5. Mieszkaniec Dąbrowiak., 16 kwi 2017 o 15:54

    Czytając tutaj o MZBM można dojść do wniosku że najlepiej by było aby Wspólnoty Mieszkaniowe odeszły od zarządzania przez MZBM i ustanowiły swoich zarządców -Zarząd Wspólnoty. Ludzi którzy się znają na gospodarce nieruchomościami i będą dbali o interesy poszczególnych wspólnot. A jezeli są w takim tworze zarządzani jak MZBM to jest to moloch, który sprawnie nie zarządza tymi wspólnotami. W MZBM przydała by się kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej z Katowic aby zbadała całą gospodarkę finansową i fukcjonowanie MZBM. Przypomnę czytelnikom, że taka kontrola miała miejsce i wykryła pewne nieprawidłowości w zarządzaniu . Kontroli że strony miasta w MZBM bym się nie spodziewał bo prezydent miasta Z.Podraza nie widzi problemu lub ,,udaje że nie ma problemu „.

  6. Kazimierz Jasionek, 16 kwi 2017 o 18:48

    Do Mieszkaniec Dąbrowiak., Dyzma nie widzi nigdzie problemu, a na taki zarzut, że może tylko udawać, to z pewnością jest gotowy się nawet obrazić !!! Jemu takie właśnie zachowania najlepiej wychodzą !!! A niech się obrażą za prawdę, a tak rządzić może na własnym podwórku i z DG nie będzie robić prywatnego folwarku !!!

  7. Mieszkaniec D.G., 16 kwi 2017 o 21:08

    MZBM jako jednostka budżetowa dba o interes miasta, czyli o zewnętrzny wygląd, fasady za które zapłacili mieszkańcy kredytem w większości 20 letnim. Przy pomocy wspólnot i z funduszu repartycypacyjnego zrealizowano inwestycje: drogi dojazdowe, chodniki, plac zabaw, parę zadaszonych śmietników. Inaczej wyglądają bloki starego Gołonoga od środka. Spłacane kredyty nie pozwalają na większe inwestycje w zdekapitalizowaną infrastrukturę.
    Postawa wobec rozwiązywania niektórych problemów właścicieli pozostawia wiele do życzenia.Takiej indolencji technicznej i braku konstruktywnego logicznego myślenia, podejścia do rozwiązywania problemów mieszkańców to nawet za komuny nie spotkałem. Zepchnąć z siebie do zewnętrznej spółeczki, pozbyć się problemu, sprzedać za 10% i ta sama mantra w odpowiedziach – we własnym zakresie, na własny koszt bez roszczeń do zwrotu kosztów. W notce Pana Tadeusza Jędrzejca poruszono temat wentylacji, temat nie do rozwiązania odkąd mieszkam tj. 15 lat.
    Tłumaczenie MZBM i zarządu, bo tak jest wszędzie w Dąbrowie w 70% bloków, wentylacja grawitacyjna przez większość czasu nie spełnia minimalnej normy przepływu. Jest jak jest i lepiej nie będzie to ich filozofia wzięta od słów ukraińskiego prezydenta Kuczmy. Ubrali nieboszczyka (to słowa zarządu) w ładny garnitur ze styropianu i chwalą się na zdjęciach propagandziści, tylko nie myśleli wcześniej jakie to skutki wywoła.
    Przed ociepleniem w jednej ze wspólnot właściciel wyłożył sobie ściany płytami gipsowymi, to w zimie zbierał wodę ze ścian wiadrami – taka była wentylacja przed termomodernizacją. Cofki występują w kuchniach, zwłaszcza na ostatnich piętrach – najkrótsza droga przewodu wentylacyjnego i nasiliły się po termomodernizacji.
    Pomiaru powinno dokonywać się w różnych warunkach przy zamkniętym oknie, również w zimie przy obciążeniu cieplnym, bo kuchnia służy do gotowania, a nie do oglądania. Przecież postępowi zakredytowani prekariusze nie mają czasu na gotowanie lub jadają w restauracjach. Im wystarczy schron do przespania i wiara że będą mniej płacić w monopolu. Do audytu podstawiono wartości teoretyczne, a nie rzeczywiste, norma w państwie teoretycznym opartym na propagandzie. Wyliczenia techniczne, analizy, co tam takie błahostki – postępowy lud tak chciał (w tym niektórzy „inżynierowie”) i przewodnia siła miasta z politycznym namiestnikiem osiągnięcia celu. Nawet za granicą się z nas śmieją z tego pokazowego image. Tu cytat, uwaga – z portalu niemieckiego o Bytomiu, ale odnosi on do całej tej chorej narzucanej polityki. „Część szaroburych perelowskich blokowisk poddano „termomodernizacji” znaczy się oklejono styropianem, pstrokato pomalowano i… zwiększono ludziom opłaty za centralne ogrzewanie. Bo okazało się, że to nie ci ludzie decydują o cieple tylko różnej maści partyjni bonzowie wydelegowani do spółek komunalnych na odcinek „byznesu”. Bloki pomalowane a w środku syf jak za późnego Jaruzela…” A przecież dyr. MZBM, był wcześniej dyr. PEC, mnie nie dziwi synergia monopolistów zmieniających nazwy i trzymających ludzi w w uścisku wyzysku.
    Bo postęp u niektórych ciepłolubnych mierzy się kolorem farby i wyglądem, a nie dostosowaniem warunków technicznych do rzeczywistego stanu budynku oraz osiągniętą osczędnością, przy spełnieniu narzucanych innych wymagań technicznych. Ściana na ostatnim piętrze prawie 40cm z ciepłochronnego pustaka typu suporex, ale niektórym zimno było. Firma kominiarska zaś uprawia spychotechnikę wydając zalecenia rozszczelnić okna wg starych norm (już rozszczelnione) i zamontować nawiewniki, co pomaga tyle co umarłemu kadzidło. Ciąg zwrotny nie ma nic wspólnego z nadmiernym doszczelnieniem mieszkania, występuje nawet przy otwartym oknie, wbrew temu co wypisuje się w zaleceniach pokontrolnych. Nawet wymówka pseudospecjalistów – nawiewnik 12 cm w ścianie nic nie pomaga, remedium wielokrotne tłuczenie po kominach, aż do ich zniszczenia. Człowiek myślący jeśli stosuje trzy razy to samo rozwiązanie, które nie pomaga szuka innych metod, a nie zachowuje sie jak troglodyta, zwalając winę na właściciela. Najłatwiej to wysłać kogoś do psychiatry, a samemu ubrać się w krawat i na czarne mówić białe. Przez ponad 50 lat certyfikowani zarządcy-„specjaliści” z MZBM nie mieli świadomości, że wymagana jest inwentaryzacja przewodów wentylacyjnych, a przepisy kontroli kominiarskich były naruszane.
    Na papierze ładnie wszystko wygląda, ale rola administratora to nie tylko sprawozdawczość, która jeszcze rozmija się ze stanem rzeczywistym. W kuchni wilgotność powyżej 70%, w zimie trzeba uchylać okno, a podzielniki mierzą ciepło od pieca gazowego, nawet w pokoju wyparowuje 5 kresek przy zakręconym grzejniku. Dokładność podziału dzielnika ok. 8%, oszczędność ze stosowania !!! w bloku ocieplonym rzekomo 10%. Tylko paranoik może wierzyć w takie absurdy techniczne, które mają przynosić korzyść właścicielom. „Opomiarowane” bo wymiana grzejników odpada wielmożnym administratorom. Powierzchnia ogrzewana zmienia się w granicach 10%!!! w czasie, czyżby blok się rozciągał-nikt tego nie potrafił wytłumaczyć, tak jak jednego właściciela nie było przez blisko 20 lat w ewidencji głosowań oraz zakaz sporządzania kopii dla właścicieli nawet odpłatnie – to jest certyfikowany specjalista miejski od zarządzania. Wzory rozliczenia CO narzucone przez PEC, przesuwana 14% część wspólna, bo energię zaoszczędzoną indywidualnie trzeba gdzieś wcisnąć (rozziew między energią zamówioną , a wykorzystaną) wynika z braku kontroli nad dostosowaniem nośnika -hydraulicznego równoważenie instalacji. Pogodówka w rękach monopolisty PEC to tak jakby lis pilnował kurnika, o tym ma decydować automatyka kontrolowana przez właściciela, a nie interes PEC.
    Przymuszono właścicieli do zdemontowania okapów podłączonych bezpośrednio do kanału wywiewnego, bo to niezgodne z przepisami.
    W kuchniach 10 kanałów wentylacyjnych, ale nie da się oczywiście przyporządkować 2 kanałów do jednego pomieszczenia, by jeden przystosować do podłączenia okapu na własny koszt stosując kanał z wkładem -przewodem rozprężnym separowanym od innych. Nie jest to niezgodne z aktualnymi przepisami, dodatkowa okresowa hybrydowa instalacja wywiewna – okap bezpośrednio do dedykowanego kanału.
    Bo trzeba by zmieniać projekt wentylacji, a po co za coś odpowiadać. Żeby było tak jak było. Były stalinowskie rozwiązania nie tylko w w tym zakresie, niech tak pozostanie, bo taką wymówkę dopuszczono w przepisach. Nie da się i kropka. Poradzić się specjalistów od wentylacji nie można, bo w MZBM wiedzą najlepiej.
    Komuna mentalna, równiez w kwestiach finansowych. Z inicjatywy administratora, zarządu i za przyzwoleniem gminy naruszane jest przeznaczenie zgodne z prawem gromadzonego funduszu remontowego. Kolektywiści nie znają pojęcia własności indywidualnej, dla nich wszystko można sfinansować z funduszu wspólnego, bo są równi i równiejsi. Stanowi to pośrednie ukryte finansowanie dłużników i realizację polityki jednostki organizacyjnej miasta narzucania droższych rozwiązań, które są trudne do osiągnięcia w inny sposób ze względu na stan finansowy części właścicieli. Wiele z nich jest niezgodne z UOWL, ich celowość jest problematyczna, a podłożem centralistyczna polityka i monopol gminy na narzucanie rozwiązań. Wykorzystywany jest do tego wyćwiczony w realnym socjaliźmie instynkt stadny wspólne znaczy niczyje, nie moje. Dla mnie to brak etyki administratora, pragmatyzm taki jak stosowano przy termomodernizacji. Pieniądze raz zabrane z kieszeni – wspólne, ich nie widać, ani ogólnej perspektywy, że brakuje na remonty zdekapitalizowanej 50-letniej infrastruktury. Nie ma pieniędzy na remont-wymianę kluczowych niezbędnych do egzystencji instalacji np. gazowej, a wydaje się pieniądze wspólne na duperele typu antyptaki.
    Nie wiedziałem, że kolce przyklejane na parapecie okna dla wybranych członków to własność wspólna i inwestycja typu remont. A to wszystko, przy dużym zadłużeniu wlaścicieli. Nic to, bo wspólnotę opanowali zamożniejsi, młodzi postępowi, których popiera zarząd i gmina, a emeryt, rencista co ma 1000-1500zł dopłaca do jednych i do drugich, bo MZBM wolno łamać UOWL w dziesiątkach uchwał niezgodnych z przepisami. A jak braknie to się podniesie fundusz remontowy po raz kolejny, a że niektórzy mogą iść pod most i inni za nich płacą to nieważne. A kierownik ADM, opowiada banialuki, że wszyscy sobie wymieniają telefony na nowe modele w kontekście kolejnej propozycji finansowanej, niezgodnej z UOWL , gdzie MZBM nie ma prawa ingerować, bo to własność indywidualna – to miara lekceważenia i oderwania od rzeczywistości.
    Niech on sfinansuje z własnej kieszeni dłużnikom swoje droższe rozwiązania. Wspólnota to racjonalne gospodarowanie pieniędzmi i wypośrodkowane decyzji, a nie prywatny folwark interesu miasta i pastwisko dla spółek oraz większe prawa dla części właścicieli.
    Trwoni się pieniądze na cele nieistotne, które nie mają uzasadnienia z punktu widzenia interesów właścicieli, hierarchię ustala często administrator. A członkowie przyzwyczajeni do niewolnictwa uciekają od wolności przez przeniesienie odpowiedzialności na…ZARZĄD. Nie kierują się własnym rozumem, nie interesują sprawami technicznymi, nie dokonują racjonalnej oceny. Bo jeśli człowiek sobie pozwoli – to wcisną mu wszystko okredytują i uzasadnią,że jest to niezbędne priorytetowe, wynika z dyrektyw. Doskonale rozumiem, że substancja jest stara, ale gdy certyfikowany monopolista podważa wyniki obliczeń zewnętrznych firm wynajętych za własne pieniądze, analizy powietrza np. mykologiczne, przyprowadza drugiego monopolistę lub przenosi funkcjonalności na zewnętrzne droższe kosztowo spółki to czyje interesy on reprezentuje.
    Miarą upadku umysłowego większej części postępowego nowego pokolenia jest jego oderwanie od rachunku ekonomicznego, wiara w życie na kredyt oraz partykularyzm interesów oparty na klientyzmie. Na tym tle oprócz konfliktu z zewnętrznym de facto zarządcą przebiega podział (sprzeczność interesów) wśród właścicieli wewnątrz wspólnot i nie jest to tylko zróżnicowanie dochodów (w Polsce 1 do 15). Bo znam kilku inżynierów, którym obce są takie zachowania jak jednego z wspólnoty, której jestem członkiem, który jak zażądałem analizy ekonomicznej (bo to jego korzyść) nazwał mnie warchołem. Takich ludzi, kształci obecna inżynieria społeczna i takie zachowania wymusza otoczenie ekonomiczne kształtowane przez polityczne monopole, dlatego tacy wspierają miasto i są poszukiwani jako sojusznicy klasowi takiej polityki. Bo jak powiedział tak, było jest i będzie, że biedny jest wykorzystywany, co uznaję za miarę cwaniactwa w dochodzeniu własnego indywidualnego interesu wewnątrz wspólnoty. I takich mamy wykształconych w Dąbrowie Górniczej, którzy przed sądem poświadczają nieprawdę, jak również przedstawiciel prawny zarządcy, by osiagnąć własne cele. Udowodniła to sędzia, co znalazło uzasadnienienie w wyroku jednej ze wspólnot, gdzie odwołano niepokorny zarząd i wielu konfliktach zakończonych drogą sądową z MZBM.
    To jest sedno problemu konflikt interesu i ingerencja jednostki samorządowej w narzucanie rozwiązań i budowanie postaw klientystycznych, wspieranie jednych grup członków przeciw drugim z wymuszaniem polityki ekonomicznej, metod dojścia do celu, hierarchii z punktu widzenia interesu miasta, rozwiązań szkodliwych-nieekonomicznych, niedostowanych do sytuacji materialnej części członków.
    Monopol to przyczyna autorytarnych decyzji zasłaniana tzw użytecznością publiczną z naruszaniem praw właścicieli. To wspieranie innych monopoli, polityki miasta, zewnętrznych spółek, a szerzej narzucanych rozwiązań korporacyjnych. Wydaje nam się, że posiadając mieszkanie własnościowe to my decydujemy o losie swej własności. Świadomi jednocześnie jesteśmy co jest własnością wspólną, bo określa to ustawa i orzecznictwo sądowe. Tak jednak nie jest bo gmina próbuje stosować komunistyczne interpretacje przesuwając granice tej własności. Do dzisiaj widzę zdziwioną minę przedstawicielki gminy, gdy jedna z właścicielek głosowała przeciwko przesuwaniu tej własności. To o czymś świadczy jednak. W PRL większość zasobów mieszkaniowych stanowiło mienie skomunalizowane, z nim skomunalizowano umysły lokatorów, i choć dzisiaj są właścicielami nadal tkwią mentalnie w poprzednim systemie. Utwierdza to przedstawicieli gminy w przekonaniu, że są nadal ich własnością i mogą pełnić nadrzędną rolę powołując się na użyteczność publiczną. Bo taka własność to dla nich fikcja. I budują sobie zaplecze poparcia (również politycznego) łamiąc prawo i nie traktując równo członków. Po co mi taka własność, gdzie jakiś polityk ma wpływ na rozwiązania ekonomiczne jakie mam stosować i nie mogę sie przed nimi obronić. To właściciel decyduje indywidualnie co jest dla niego opłacalne, a nie komuna kolektywistów za niego. Socjalizm korporacyjno-samorządowy kończy się na zaworze odcinającym wodę w mieszkaniu, w przeciwnym przypadku to jest ubezwłasnowolnienie. To pretekst do prowadzenia polityki miejskiej nad właścicielami, prymat jej nad uwarunkowaniami technicznymi i ekonomicznymi, przez kolektywne opodatkowanie oparte na image i redystrybucji lobby korporacyjnemu.

  8. Tadeusz Jędrzejec, 22 kwi 2017 o 22:20

    Szanowny Mieszkańcu, szkoda że boisz się ujawnienia nazwiska.
    Ten tekst tylko w 20% jest na temat, z tego pełno nieprawidłowości i pomieszania pojęć z winy braku znajomości przepisów prawnych, ale i techniki. . . Tekst wyjątkowo trudny do zajęcia stanowiska.

  9. Nowak Janusz, 23 kwi 2017 o 20:00

    Do Tadeusz Jędrzejec
    Nie boję się ujawniania nazwiska, niewiele to zmienia w mojej ocenie. Ja znam odpowiedzialność za słowo (procesy) i na prawie każde napisane słowa mam dowody. Wcale nie zazdroszczę administratorowi występujących problemów, zwłaszcza przy złej sytuacji materialnej członków i stopniu zużycia infrastruktury.
    To, że krytykuję MZBM to nie znaczy, że uprawiam krytykanctwo i wszystko tam jest źle. Krytykowałem głównie monopol i autorytarne narzucanie centralistycznych rozwiązań wg hierarchii miasta oraz nierówne traktowanie członków i łamanie UOWl w wielu sprawach, w tym kwestii własności wspólnej.
    Jeśli problem nie występuje nagminnie , nie jest nagłaśniany w masmediach to MZBM uważa, ze go nie ma, bo monopolista może wszystko, nieodpowiadać nawet na pisma. Stare bloki wymagają nakładów i spycha się je pod zarząd miejski, bo nowsze niekiedy przejmują różni cwaniacy mający z tego większy zysk. Zapewniam że w Zagłębiu jest ich wielu, także prywatnych. Wszystko zależy od członków m.in. ich kontroli, zaangażowania, konstrukcji umów na administrowanie oraz ich stanu finansowego.
    Ponieważ zostałem wywołany do odpowiedzi przez Pana postaram się zająć stanowisko. Może piszę rozwlekle i niesyntetycznie, to są moje mankamenty, tu zgoda. Teraz też nie będzie krótko. Poruszyłem różne tematy, w tym jeden w kontekście przytoczonej przez Pana wentylacji, która w stosunku do tematu notki radnego Jaszczury też był poboczny. Nie jestem zobligowany trzymać się ściśle tematu, pisałem o tym co mnie boli. O ingerencji w tekst i zasadności jego umieszczenia lub skrócenia decyduje autor bloga. Oczywiście nie odbieram Panu prawa do oceny. Nie mam wykształcenia politechnicznego, ani technicznego związanego z wentylacją więc mogę się mylić w niektórych sprawach lub używać zamiennie nieodpowiednich pojęć. Oczekuję jednak dyskusji merytorycznej, nieopartej na ogólnikach typu nieprawidłowości i braku znajmości przepisów. Proszę je wskazać, a ja się do nich odniosę. Skoro wymieniony problem dla Pana to prosta sprawa oczekuję propozycji rozwiązań.
    Nie będą tu podawał bibliografii w tym zakresie, tylko to co można sprawdzić od razu w internecie na stronach certyfikowanej wiedzy technicznej i w oparciu o tekst aktów prawnych. Zaznaczam, że teoria to jedno, a praktyka w substancji mieszkaniowej 60 letniej to drugie. Dziesiątki czynników o tym decydują, ale głównie niezależne od właściciela – projektowo-konstrukcyjne i zużycia infrastruktury wentylacyjnej. Ok. 99.0% budynków, również w D.G. wybudowanych przed 90 roku jest niezgodne z przepisami rozporządzenia w w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
    http://lexplay.pl/artykul/Akty-Prawne/Warunki-techniczne-jakim-powinny-odpowiadac-budynki-i-ich-usytuowanie
    Lepiej nie poruszać takich tematów -słowa kierownika PINB w Dąbrowie Górniczej w kontekście ochrony przeciwpożarowej. Czy oznacza to, że należy zburzyć budynki?, należy dostosowywać to co można w granicach realnych możliwości właścicieli. Nie zawsze robi tak MZBM, nawet tam gdzie koszt jest minimalny.
    Literaturę dotyczącą wentylacji grawitacyjnej przejrzałem dość szczegółowo, również niektóre sprawy sądowe z metodologią kontroli i pomiaru przez rzeczoznawców sądowych. Dyskutowałem również z kierownikiem firmy, która przeprowadza kontrole. Mieszkam w tym samym bloku co Pan Płonka, tak że ogólnie znam jego problem. Znam również zjawisko z autopsji. Po trzech latach po termomodernizacji gładź gipsowa w kuchni odchodzi płatami zwłaszcza w okolicach kratki wentylacyjnej i sufitu. Z kanału dmucha, gdy nie ma różnicy temperatur między pomieszczeniem wewnętrznym a zewnątrz mieszkania, które określa norma. Dlaczego zjawisko nie występowało wcześniej przed termomodernizacją, na tą skalę aby się uzewnętrznić w taki sposób? U innych właścicieli też się uzewnętrzniło po termomodernizacji, zwłaszcza tych co gotują i na ostatnich piętrach. Dyr. Adamczyk przyznał , jak przedstawiałem przed termomodernizacją argumenty przytoczone w tej notce, że ocieplanie jest problematyczne ze względu na współczynnik przenikania ciepła dla materiału, z którego jest wykonana ściana zewnętrzna ostatniej kondygnacji, przytoczył argumenty jak będzie wyglądał blok cześciowo ocieplony.
    Ogólnie o wentylacji naturalnej w pigułce. http://www.wentylacja.org.pl/pages-75.html
    Gdyby sprawa była prosta do rozwiązania to by ją rozwiązano, a występuje nagminnie w Polsce ze względu na inne normy- założenia projektowe (wydajność źródeł ciepła w kuchni), które obowiązywały 60 lat temu, niezgodności z projektem i aktualnymi przepisami oraz zużycie – stan instalacji wewnętrznej-kanałów i kominów. Dlaczego więc ludzie szukają tańszych protez w postaci okapów mechanicznych, które pomagają rozwiązać problem niewydolnej wentylacji przy pomocy wspomagania mechanicznego – wentylacji hybrydowej która formalnie jest zabroniona? Domagają się zmian przepisów w tym zakresie, gdyż obowiązujące obecnie są niejasne i różnie interpretowane. Obecne przepisy nie definiują precyzyjnie, że wentylacja ma być tego samego rodzaju, co okap (czyli jeśli wyciąg z okapu mechaniczny, to wentylacja również mechaniczna, a jeśli okap z wyciągiem grawitacyjnym, to wentylacja grawitacyjna. Wg niektórych wyciąg znad trzonów kuchennych pracujący okresowo nie jest uznawany za wentylację a jedynie za lokalny odciąg zanieczyszczeń (wspomaganie), jeśli posiada odrębny separowany kanał w dokumentacji projektowej.
    https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//523/12285403/12353157/12353160/dokument236765.pdf
    Wie Pan dlaczego ludzie szukają takich rozwiązań, rozbiórka i budowa jednego komina kosztuje ponad 10 tys ze zwykłej cegły, a kanałów wentylacyjnych nie da sie od nowa wybudować (u nas zadłużenie włascicieli ponad 50 tys.) Nowy komin to jest tylko niewielka część rozwiązania problemu, zwłaszcza po termomodernizacji. Stan kanałów widziałem przy pomocy kamery termowizyjnej dziury wielkości ręki, nawet szlamowanie niewiele pomoże. Kominy u góry dziurawe, przy dachach spadzistych za nisko wychodzące ponad połać dachu, stosowanie wysokich specjalnych nasad kominowych, które zapobiegają wtłaczaniu wiatru niewiele pomaga.
    Co do szczelności i napływu powietrza, wymiana powietrza-napływ zewnętrznym nawiewnikiem o dużym przekroju nie zapewnia normatywnej wymiany powietrza przy obciążeniu cieplnym. Wymagany normatywny strumień powietrza wywiewanego wynosi:PN-83/B-03430 kuchnia z oknem zewnętrznym wyposażona w kuchenkę gazową lub węglową – 70 m3/h z temp. wewnętrzna PN-82/B-02402, bez uwzględnienia różnicy ciśnień spowodowanej działaniem wiatru. Na osobę wymagana jest minimalna wymiana powietrza 20 m3. Tyle teoria.http://wentylacja.org.pl/pages-62.html
    http://www.instalacjebudowlane.pl/130-26-76-wentylacja–normy-i-przepisy-prawne.html
    Jakie nawiewniki mają normy napływu 70m3/h? Ile trzeba zastosować nawiewników? Ile wymiany daje mikrouchył w oknie? Kto otworzy okno zimą przy kilkunastu stopniach mrozu na dłużej? Był audytor i zrobił pomiary kamerą termowizyjną ( z tego co wiem to nie) i jakie wartości przepływu wstawił powietrza – zgodne z normą, a są takie? Przy pomiarach przez firmę kominiarską wielokrotnie nie występuje minimalny przepływ zgodnie z normą, (udowodnione). Znana jest metodologia sprawdzania i udowodnienia na podstawie badania przez rzeczoznawcę sądowego w kilku sprawach sądowych.
    To samo może sobie zrobić każdy właściciel i będzie miał wiarygodny dowód przed sądem. Kupić sobie stację pogodową z pamięcią wyników, miernik np AZ-9871 wielofunkcyjny z anemometrem, termohigrometrem z drukarką pamięcią wyników i komunikacją z komputerem i robić zdjęcia z datownikiem przy pełnym obciążeniu cieplnym trzonu kuchennego ( zamkniętym oknie) w przedziale np 1 mies. w określonej porze roku i takich dowodów nie obali ani sąd, ani rzeczoznawca, którego pojedynczy pomiar nie odzwierciedla sytuacji.
    Nie daję także przykładu tych co mają okna wg nowych norm, nie mają nawiewników, zrobili sobie szczelne schrony z mieszkań.
    http://www.swiat-szkla.pl/kontakt/2598-nawiewniki-fakty-i-mity-czesc-2.html
    Dlaczego występuje ciąg odwrócony, pomijając wcześniej wymienione mankamenty złego stanu kanałów wentylacyjnych i kominów?
    1) nie ma różnicy temperatur nie ma napływu powietrza (zależne częściowo od właściciela, utrzymanie właściwej temperatury) , ubóstwo energeryczne- nadmierne oszczędzanie, brak termoregulatorów zgodnych z norną do 16 stopni , a nie 6.
    - niedogrzanie wg audytu przed ociepleniem wynosiło blisko 200 GJ
    2) zakłócenie ruchu przez wiatr (niezależne)
    3) nawiewnik umieszczony na nieodpowiedniej wysokości pod oknem- zwiększone koszty ogrzewania (warunek spełniony)
    4) nawiewnik(i) o zbyt małej wydajności (okienny, u nas w większości okienne, przy oknach drewnianych ścienne)
    5) nawiewnik umieszczony w kuchni, zwłaszcza o małej powierzchni – odległość kratki wentylacyjnej od nawiewnika 1-1,5m –
    zakłócenie ruchu powietrza, spotykaja się dwie masy powietrza na małym odcinku
    - przy braku różnicy temperatur, otwarte okno na roścież nic nie zmienia przy takim położeniu nawiewnika i kratki wentylacyjnej (sprawdzone)
    - nawiewnik powinien być umieszczony w pokoju, napływ powietrza powinien następować stopniowo przez nie doszczelnione drzwi wewnętrzne ruch powietrza powinien być w jedną stronę na długim odcinku, powietrze powinno sie sie ogrzewać i wypychać przez wentylacje powodując zwiększone podciśnienie
    - najlepiej powinien być nie higrosterowalny (w naszym klimacie zamarzają) z podgrzewaniem elektrycznym, przy niskiej temperaturze zewnętrznej powietrza w nieogrzewanych następuje wykraplanie (sprawdzone z autopsji)
    http://www.wentylacja.org.pl/pages-69.html
    W bilansie cieplnym budynków wielorodzinnych zapotrzebowanie na ciepło do ogrzewania powietrza wentylacyjnego oscyluje w granicach 50% ogólnego zapotrzebowania energii użytkowej. http://www.przegladbudowlany.pl/2010/11/2010-11-PB-39_Alsabry.pdf
    Budynek przed ociepleniem miał zużycie wg zapotrzebowania teoretycznego 200 KWh/m2/rok, po termomodernizacji 100 KWh/m2/rok. Ile z tej oszczędności jest przez nadmierne doszczelnie, przy 50kwh/m2/rok amortyzacja wydłuża się do 50 lat. Czy jest to opłacalne?
    Występuje sprzeczność między dociepleniem, doszczelnieniem a zachowaniem warunków wentylacji zgodnych z przepisami, również sprzeczność interesów właścicieli, którzy tego nie rozumieją. Ile audytów w Polsce nie ma rozbieżności większych niż kilkadziesiąt procent z teorią? Mogę podać dziesiątki linków do interwencji prasowych i telewizyjnych, wszystko powstaje przez dyktat podobny jak u nas. Czy podniesienie temperatury w mieszkaniu o 1-2 stopnie (1 stopień przyjmuje się na 10% oszczędności) przy niewydolnej wentylacji jest tego warte przy koszcie ponad 700 tys.? Poglądy prof. m.in. Politechniki Warszawskiej sprzed 2000r. dotyczące małej opłacalności docieplania bloków z cegły o niskiej bryle gdy współczynnik zużycia nie wynosi więcej niż 200 KWh/m2 obecnie są sekowane przez propagandę CO2, lobby bankowe, decydentów UE itp. Te dane nie są wzięte z sufitu, wszystko można policzyć, a zimy ostre występują raz na 10 lat. W kwestii wentylacji podałem przykład protezy najtańszej, ze względów na sytuację finansową dużej części członków, zarówno właścicieli, jak i lokatorów, a nie dla tego że nie znam przepisów.
    W kwestii naruszania własności wspólnej i dyktatu MZBM w tej sprawie http://www.zarzadca.eu/wiki/granica_czesci_wspólnej. To nie wszystkie akty prawne, mogę podać linki do baz wiedzy prawnej, technicznej i wyroków sądowych oraz interpelacji poselskich, w tym pozostałych tematów, które poruszyłem.
    Nie obrażam się na konstruktywną krytykę, zawsze uważałem że rachunek ekonomiczny powinien decydować i zgodność z przepisami, ale skoro audyt nie jest weryfikowany i powstaje nie na podstawie rzeczywistego stanu budynku, tylko teorii, to o czym wogóle rozmawiamy. Infrastruktura się dekapitalizuje i niszczeje, a nie jest remontowana, postęp techniczny wymusza większe obciążenia cieplne w kuchniach, przepisy się zmieniają jak również materiały i technologie i coraz trudniej jest przystosować do starą substancję do aktualnych wymogów. Współczynników i parametrów technicznych nie da się oszukać, pomimo tego że nie widać tego na zewnątrz. Aktualny system opiera się coraz w wwiększym stopniu na nieprawdzie i image niż zgodności z rzeczywistością, dlatego inżynier stał się wyrobnikiem na usługach polityków, inwestorów, marketingu i wpisuje tak,żeby było dobrze dla niego, bo kto podważy audytora.
    W papierach przecież widnieje że instalacja CO zmodernizowana i wentylacja zgodna z przepisami. Ważniejsi są spece od propagandy, zatrudnia się specjalistów od od wizerunku, promocji reklamy kontaktów z dziennikarzami, i public relation i kształtuje narracje w propagandowych gazetkach. Prawdy się jednak nie da zakłamać, ani przedstawiać wybiorczo.Minister nie mylił się mówiąc,że żyjemy w państwie teoretycznym w którym aparat państwowy i samorządowy narzuca rozwiązania, często nieadekwatne do możliwości obywateli, realizowane przez skutecznych, często monopolistycznych nadzorców, którzy mają gdzieś zgodność z przepisami i prawem, a koszty ponosi ubezwłasnowolniony obywatel, czy członek wspólnoty.

  10. Tadeusz Jędrzejec, 25 kwi 2017 o 21:55

    Tym razem dał Pan bardzo dużo prawdziwych argumentów z powołaniem się na przepisy i podstawy prawne, ale i tak nie do końca prawdziwe. Ciąg w kanale wentylacyjnym może być być bardzo duży dodatni lub ujemny pomimo identycznych temperatur w pomieszczeniu i na zewnątrz wyrzutni dachowej, ponieważ zależy również od innych czynników meteorologicznych i sprawności wybranej instalacji. Na odpadanie gładzi gipsowej wpływa kilka czynników; oprócz punktu rosy, temperatury, technologi kładzenia gipsu i rodzaju wywietrznika, oraz jego wypoziomowania w ścianie powodującej kondensację pary wodnej i wlewanie kondensatu do mieszkania.
    W bloku o którym Pan pisze problemy wentylacyjne zaczęły się po likwidacji ogrzewania piecowego, około 1992r. Po zmianie systemu ogrzewania powstały mokre kominy, zmiany współczynnika przenikalności cieplnej i siły ciągu wentylacyjnego, a po wymianie stolarki okiennej i drzwiowej nie dokonano wyliczenia przekroju nawiewu do przekroju wyciągu. O potrzebie poprawy (obniżenia) współczynnika przenikania ciepła stropu nikt nie zauważa, dlatego na suficie kondensuje się wilgoć w tynku jak na szybie okiennej. Stropy na strychu winny być docieplone a okna rozszczelnione. Sprawa wymaga indywidualnej oceny. To sprawy techniczne stanowiące margines problemów.
    Problem z MZBM tkwi w zadłużeniach mieszkańców i Urzędu Miejskiego, oraz kompromitującym poziomem zarządzania majątkiem i zasobami mieszkaniowymi.
    W skrócie; użytkownikami mieszkań Urzędu Miejskiego są najemcy i UŁOMNI właściciele mieszkań, dokładniej mieszkańcy, którym służy UŁOMNE prawo własności. Proszę rozróżniać pojęcia; administrator, zarządzający i zarząd to różne podmioty, którym przysługują inne prawa i obowiązki.
    Jeden z właścicieli lokalu mieszkalnego ma prawo domagać się unieważnienia uchwały Zebrania Wspólnoty Mieszkaniowej, po spełnieniu i uznaniu wymagań prawa.
    Problem główny mieszkańców z MZBM jest bardzo niskie wykształcenie i kwalifikacje zarządzających mieszkaniami, SEKSUALNY stosunek do zgłaszanych usterek i odległy czas do rozpoczęcia usuwania awarii oraz dopuszczanie się do świadomych oszustw a nawet KRADZIEŻY.

  11. Nowak Janusz, 1 maj 2017 o 14:25

    Miałem nie pisać odpowiedzi, bo temat jest poboczny, w uzupełnieniu do poprzednich notek i odpowiedzi Pana Tadeusza Jędrzejca. Dotyczy także konkretnego przypadku, który jednak nie jest odosobniony w zasobach MZBM i występuje powszechnie w Polsce. Jednak muszę uzasadnić moje stanowisko bardziej precyzyjnie w kwestii uzupełniającej wentylacji mechanicznej okapu wywiewnego działającego okresowo.
    Zakłada Pan, że możliwa jest modernizacja tej instalacji, która zapewni normatywne wymiany. Wg mnie nie do końca, gdyż wtedy upadają argumenty ekonomicznej opłacalności i wtedy niemożliwa by była dopłata do kredytu i dlatego wpisano wartości normatywne do audytu.
    Ma Pan oczywiście rację,odnośnie ciągu ujemnego-zwrotnego, odnosiłem się do warunków z normy sine qua non, które określają różnice temperatur, przy spełnieniu warunków technicznych i pogodowych.
    Kuchnia i łazienka z ubikacją łącznie to 120 m3 max wymiany powietrza wg normy, kanały wewnętrzne nie zapewniają takiej wymiany odprowadzenia (dewastacja kanałów, opory powietrza, brak napływu). Rozszczelnienie okien nie zapewnia takiej wymiany, nawiewniki okienne w 3 oknach max 2/3 wymiany (a są w 1, chyba,ze mają mikrouchyły). Powietrze napływające nie jest w stanie być odprowadzone (stan kominów – niskie,dziurawe i kanałów oraz warunki atmosferyczne). Nawiewniki ścienne musiałaby być 2-3 we wszystkich pomieszczeniach, podważa to sens termomodernizacji – 40-50% kosztów wentylacji przy metodzie grawitacyjnej, jeszcze niewydolnego systemu.
    Ogrzanie dodatkowej ilości powietrza obniża oszczędność energii o kilkadziesiąt procent wydłuża amortyzację (opłacalność) o 10-20 lat). Wentylacja mechaniczna potrzebuje ok. połowy napływu powietrza wymienianego w kuchni – 30m3. Oczywiście moc wentylatora powinna być dostosowana do wielkości pomieszczenia, (by nie wyssać powietrza), a piec powinien być zaopatrzony w zabezpieczenia przeciwwypływowe. Podstawowe mankamenty polityki miasta przy termomodernizacji starych zasobów mieszkaniowych, to jest że nie opiera się ona na przesłankach technicznych. Podstawowy argument to wygląd. I temu podporządkowane były narzucane kłamstwa rozliczenia CO przed termomodernizacją, irracjonalne technicznie i nieprzystosowane do warunków materialnych, a służyły by zrealizować założone cele. Najpierw w starych budynkach przeprowadzać się powinno modernizację wentylacji, a dopiero później termomodernizować i przeprowadzać równoważenie hydrauliczne instalacji.
    To jest temat tabu w Polsce, żadna wentylacja grawitacyjna nie jest w stanie usunąć zanieczyszczeń ze spalania gazu nawet przy spełnieniu norm – PRZEGLĄD BUDOWLANY 9/2007,Dr inż. Elżbieta Radziszewska-Zielina, Politechnika Krakowska
    Ocena metod termomodernizacji budynków – zalety, wady, najczęściej popełniane błędy.
    „Według wielu ekspertów i inżynierów, gaz do spalania w mieszkaniach nie powinien nigdy tam się znaleźć, nie tylko dlatego, że stwarza zagrożenie wybuchem, ale przede wszystkim, że powoduje konieczność dostarczania kolosalnych ilości powietrza wentylacyjnego dla usuwania produktów spalania gazu i zapewnienia ochrony zdrowia mieszkańców. Aby obniżyć poziom stężenia CO2 w powietrzu, w którym odbywa się otwarte spalanie gazu trzeba wymieniać w pomieszczeniu bardzo dużą ilość powietrza. Powstające także w trakcie spalania tlenki azotu są prawie nieusuwalne z pomieszczenia za pomocą tradycyjnej wentylacji”.
    „Otwarty płomień palnika gazowego tworzy tlenki azotu!
    Tlenek azotu jest gazem i dyfunduje swobodnie w każdą stronę. Jeśli nawet wentylacja nad kuchenką gazową na pełną wartość to i tak w przeciwległym końcu kuchni ilość tych związków będzie znacznie przekraczała obowiązującą normę. Dwutlenek azotu NO2 (masa atomowa 46) jest cięższy od powietrza i ma tendencję do opadania w przeciwieństwie do tlenku węgla (CO – masa 28 – lżejszy od powietrza)”.
    http://www.rynekinstalacyjny.pl/artykul/id1585,tlenek-i-dwutlenek-wegla-w-pomieszczeniach?print=1
    http://www.wentylacyjny.pl/980-49-234-prawidlowa-wilgotnosc-powietrza-w-domu-i-mieszkaniu.html
    http://www.eioba.pl/a/4cfo/po-co-ludzie-gotuja-na-gazie
    Nie jestem purystą i nie czepiam się szczegółów, ale odwrócony ciąg w mieszkaniu to powolne zabijanie jak w przypadku smogu, ale oczywiście tego nie widać i w brew pozorom wietrzenie naturalne nie powoduje usunięcia szkodliwych zanieczyszczeń. Tutaj wyniki badań w Polsce -
    https://jsm.gig.eu/sites/default/files/articles/prace-naukowe-gig/2008_2_1.pdf
    Konkluzja wentylacja grawitacyjna w w większości mieszkań, a szczególnie w starych zasobach nie spełnia norm.
    Były przypadki zatrucia zbiorowego przy niewydolnej wentylacji, powstałej wskutek błędów termomodernizacji, głównie w budynkach użyteczności publicznej (bibliografia zachodnia). U nas takich tematów się nie porusza, a jeśli już to w zamkniętym kręgu wydawnictw naukowych.
    Dlatego postulowane są zmiany w przepisach, zarządcy zaś uporczywie nie dostrzegają problemu, gdyż nie chcą ponosić odpowiedzialności za zmiany w projekcie wentylacji.
    Po co się produkuje wyciągi do kanałów wentylacyjnych?, bo żaden odświeżacz, ani wentylacja grawitacyjna nie jest w stanie zlikwidować tlenku azotu (cięższy).
    I dlatego oprócz odbudowy kominów od podstaw, uszczelnieniu kanałów jestem zwolennikiem konieczności takiego rozwiązania, oczywiście na koszt indywidualny członka, na co nie pozwala zarządca, a przepisy wentylacji, jasno tego nie stwierdzają.
    Jeśli istnieje problem który de facto zagraża życiu, należy dążyć do jego rozwiązania.
    https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//523/12285403/12353157/12353160/dokument236765.pdf
    Fałszuje się parametry, by osiągnąć ustawowe wymogi, dla niektórych to mniejsze zło. To jest ułomność systemu odgórych decyzji, centralistycznych, opartych na dyrektywach, których wykonanie nie podlega weryfikacji i kontroli technicznej oraz ekonomicznej. Tak jest w całej Polsce i nie jest to problem jednostkowy, tylko politycznej poprawności i jakości kadr podporządkowanych osiągnięciu celu.
    Tak jest, jak polityka rządzi ekonomiką i uwarunkowaniami technicznymi. Powiedziałem sędziemu, bo przecież trzeba wykorzystać fundusze, a zarząd przyznał to i odpowiedział na pytanie, iż on nie może zapewnić opłacalności. To po co w takim razie jest zarząd, aby słuchać propagandy miasta i interesowności części członków, a nie założeń technicznych. To jest brak odpowiedzialności audytorów, pełnomocników ds termomodernizacji i prymat propagandy, bo jak inaczej to można nazwać. W przypadku wentylacji można fałszować lub naciągać, bo następstwa są rozłożone w czasie, i nie zawsze uzewnętrzniają się w sposób namacalny lub wyczuwalny. Lepiej zrobić nawiewnik okienny 30m3 i udawać, że nie ma problemu, bo zaoszczędzi się kilkaset złotych kosztem zdegradowanej wentylacji oraz własnego zdrowia i wypisywać rozszczelnić, a prywatnie przyznawać,że taka wymiana nie spełnia normy. Proszę zobaczyć w ilu blokach termomodernizowanych w MZBM są nawiewniki. Ludzie (członkowie) tak chcieli (schronów), a ja jestem ubezwłasnowolniony, bo przepis techniczny można przegłosować przez laików jak wiele uchwał niezgodnych z prawodawstwem rzekomo certyfikowanego zarządcy.
    To nie jest problem tej czy innej osoby zarządcy tylko szerzej problem legislacji, weryfikacji, odpowiedzialności, przepisów UOWL i technicznych jakim powinny odpowiadać budynki i narzucania rozwiązań przez ciała de facto polityczne i monopolistyczne. I nie jest to problem tylko zarządcy ale członków wspólnot, ich kondycji finansowej i podatności na propagandę i ubezwłasnowolnienie przez takich monopolistów. Ludzie teraz wolą kłamstwo oraz życie na kredyt niż prawdę, dla nich ładniejsza obrazowanszczina.

  12. Nowak Janusz, 2 maj 2017 o 9:34

    C.d.
    W kwestii ocieplenia stropu walczyłem, wytaczając nawet proces sądowy i wykonano takie ocieplenie na stropie z wylewką (podłoga poddasza). Wykonanie na na skosach użytkowego nieogrzewanego poddasza pociągnęłoby większy koszt (wełna mineralna). Sufit w kuchni jest nadal zimny i następuje jego zawilgocenie, gdyż wilgotne powietrze przy cofce nie ma gdzie ujść. Początkowo miało nie być ocieplenia stropu, choć było w projekcie, a przesłuchiwany brygadzista firmy wykonawczej w PINB nic o tym nie wiedział. Wcześniej już przypuszczałem, że MZBM w związku z pominięciem ocieplenia stropu ma jakieś plany odnośnie poddasza. Po wymianie dachu azbestowego na nowy, chciał przekonać później członków, by zgodzili się na nadbudowę poddasza dla inwestora prywatnego. Kto wtedy poniósłby odpowiedzialność za przywrócenie do stanu poprzedniego, w ułomnej organizacji, która za nic nie odpowiada, zarówno zarząd, jak i zarządca. Mamiono tylko pożytkami, a kto odpowiedziałby za brak drzwiczek rewizyjnych, czy możliwość dostępu do kanałów wentylacyjnych spoza mieszkania. Taka była jawność działania, dopiero po szeregu interwencji, w tym postraszeniu prasą udostępniono część dokumentacji termomodernizacji.
    Jeszcze odnośnie wentylacji- Przyczyny powstawania cofki
    1 Dziurawe, niskie oraz zawilgocone kominy i kanały wentylacyjne,
    2 Wymiana stolarki okiennej i drzwiowej (doszczelnienie)
    3 Niższa temperatura utrzymywana w pomieszczeniach
    4 Ocieplenie budynku (doszczelnienie)
    Dobrze zrobiona wentylacja grawitacyjna działa poprawnie 3% czasu w roku (dane z wykładu dr L. Dudy)
    By pokonać siły grawitacji czyli cofkę należy
    1 grzać powietrze przy uchylonych oknach (niewypłacalność)
    2 założyć wentylację plus – wentylator nawiewny na pokoje (koszty)
    3 dwa niezależne kanały wywiewne – jeden do wentylacji naturalnej, drugi do podłączenia okapu pracującego okresowo, kanały separowane indywidualne dla każdego mieszkania w budynkach wielorodzinnych, druga kratka zamykana w momencie pracy okapu (najniższy koszt).
    Na takie rozwiązania i przystosowanie istniejących kanałów jak w pkt 3 nie chcą się godzić zarządcy w budynkach wielorodzinnych.
    Pytam, czy wentylacja grawitacyjna jest w stanie usunąć skutecznie produkty spalania gazu, w tym cięższy dwutlenek azotu? Czy w przypadku okapu mechanicznego nie jest to okresowe usuwanie zanieczyszczeń?
    http://www.wentylacja.org.pl/pages-71.html
    Pytam po co było ocieplenie bez wcześniejszej modernizacji wentylacji 250- 500 zł rocznie oszczędności, gdy koszt zastosowania nawiewu mechanicznego z pokoju to ponad 1000 zł lub okap załączany okresowo też około tej ceny (profesjonalny), koszty nowego komina ponad 10 tys.
    Mam punkty odniesienia dla bloków MZBM ocieplonych i nieoszczędzajacych energii i wynosi ona 50-60gr/m2/mies więcej, więc dlaczego szermowano argumentami oszczędności (zwrot 40 lat -bez podwyżek CO, przy zimach łagodnych)?
    Ocieplanie styropianem starej substancji mieszkaniowej powinno być tylko z mechaniczną wentylacją, inaczej grozi przy pełnym obciążeniu cieplnym w kuchni zawilgocenie lub niewypłacalność – koszty CO.
    Brak ciągu występuje również w lecie przy otwartym całkowicie oknie. Reszta to propaganda, martwa litera prawa, chyba że ktoś nie użytkuje kuchni gazowej lub robi to sporadycznie. Ściana zewnętrzna musi oddychać, wewnętrzne także.
    http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/blisko-84-mln-europejczykow-mieszka-w-zagrzybionych-i,2508127,4206
    Nie da się zapewnić wymiany 120-150 m3 wentylacją naturalną bez nawiewu mechanicznego lub okresowego wspomagania wywiewem mechanicznym, przy pomocy atrapy-protezy nawiewnika okiennego. Aby zapewnić tą wydajność długość nawiewników okiennych powinna wynosić 9m (w teorii) i przy sprawnym wywiewie. To tylko skromne moje przemyślenia, oparte na kilkudziesięciu postach z forów budowlanych i wentylacji dotyczących niewydolnej wentylacji grawitacyjnej w kontekście stosowania okapów mechanicznych i propozycjach innych rozwiązań problemu. A wypowiadają się specjaliści z tej dziedziny. Wniosek – problem nie jest teoretyczny, incydentalny i wymaga zmian legislacyjnych. Przepisy prawne nie odpowiadają rzeczywistym potrzebom, zarówno normy wentylacyjne, jak i normy zanieczyszczeń dopuszczalne w wyniku spalania gazu.
    Prawo dla wykonawców dyrektyw i monopolistów niewiele znaczy, a szeregowy członek wspólnoty w starciu prawnym ma małe szanse obrony interesu. Ułomna organizacja tworzy iluzję własności, a dodatkowo wymaga od właściciela samozaparcia i ponoszenia kosztów dochodzenia swoich praw lub pogodzenia się z ubezwłasnowolnieniem.
    Czy w MZBM są inspektorzy myślący kategoriami technicznymi, lub mają minimum woli rozwiązania problemów (zewnętrzna firma ekspercka), które przez dekapitalizacje i modernizacje infrastruktury sami stworzyli? Odpowiedź, bo wszędzie tak jest i nikt nic nie mówi nie rozwiązuje problemu.

Zostaw komentarz




Ta strona wykorzystuje pliki cookie przechowywane na twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to opuść stronę lub wyłącz obsługę plików cookie w przeglądarce. Więcej informacji o plikach cookie znajdziesz na tej stronie