Demokracja – wersja demo

Kategorie: Polityczne   | Lipiec 14, 2014

muszyński-kacper-4Rządy „demokracji” ku uciesze mas coraz mocniej utwierdzają swoją pozycję w Europie. Na naszym polskim podwórku często odczuć można przejawy masochizmu, polegającego na tym, że „władający nami” z uporem maniaka i z wielkim uradowaniem wyśpiewują pieśni na cześć tego, że nasz kraj od już kilkudziesięciu lat ma szansę cieszyć się wolnością w postaci demokracji. Dlaczego są nieliczni – tacy jak ja między innymi – którzy próbują sprzeciwiać się temuż ustrojowi?

            Uczniowie w szkole zbierają się pod klasą, aby razem udać się na lekcję. Po wejściu do sali powstrzymują nauczyciela od zabrania głosu, twierdząc, że za chwilę odbędzie się głosowanie nad tym, w jaki sposób i czego ma nauczać ów profesor. :)

W tym samym czasie w fabryce maszyn górniczych odbywa się narada robotników z ich przełożonym na temat sposobu, w jakim będą oni wykonywać swoją pracę i jak wiele przerw im się należy. Oczywiście okrutny szef de facto nie ma nic do gadania – pożarty przez większość. :)

Czy te wydarzenia to mój sen? Nie, to jest obraz naszego życia, gdyby demokracja panowała w każdej jego dziedzinie. Ludzie z pewnością zdają sobie sprawę, że opisane przeze mnie sytuacje to istny absurd, jednakże od dłuższego okresu da się zauważyć, że gdy mowa jest o „państwie”, wtedy ci sami osobnicy mówią: „w życiu oczywiście nie – ale to jest państwo!”. Otóż nie! Skoro ten tyraniczny ustrój jest zły w takich stosunkowo błahych sprawach, to tym bardziej należy usunąć go z organu państwa! Ludzie jednak od czasów opętania przez Szatana myślą w zupełnie inną stronę (w lewą). Zastanawiam się często, jaka choroba powoduje u nich taką postawę wobec państwa? Być może strach przed czymś nieznanym, nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika? Państwo jest dla nich czymś wprost metafizycznym, czymś co z pewnością poradzi sobie z demokracją. Jest czymś zarazem ubóstwianym, a z drugiej strony ludzie po prostu robią sobie z tej instytucji jaja (wprowadzając demokrację). Dziwi mnie także brak logiki i czysta kobiecość wyborców. Jak by nie wybrali – zawsze im źle i nie wiedzą czemu. Skoro większość ma, czego chce, to dlaczego później ta sama większość pytana o to, czy żyje im się dobrze, odpowiada przecząco?

            Ta sama kobiecość objawia się – w państwie demokratycznym rzecz jasna – w sferze nauki, a nawet w szerszym kontekście politycznym. Nierzadko partner nie chce powiedzieć (choć bardzo go kusi) swojej wybrance o jej licznych wadach dlatego, aby jej czasem nie urazić. To samo uwidacznia się teraz. Większość rozsądnie myślących naukowców musi ugryźć się w język zanim powiedzą coś oczywistego, bo jeśli nie, to panienka (wyborcy) się od niego odwróci. Nauka w ustroju demokratycznym po prostu musi spaść na łeb, na szyję, a to z takiego powodu, iż forsowana jest idea, wedle której każdy obywatel powinien mieć dostęp do wszystkich traktatów naukowych itp., a co najważniejsze – każdy musi to zrozumieć. Co to oznacza? Oznacza to, że piszący te traktaty muszą pisać na tyle głupio, żeby zostać zrozumianym przez wszystkich!

Wielu miłośników czytania książek jest zasmucona, że niewielu ludzi fascynuje się tym samym. Ja wręcz przeciwnie – jestem zadowolony, że akurat ja (raz częściej, raz rzadziej) czytuję książki. Czuję się nadzwyczaj wyróżniony. W demokracji jednak mole książkowe (i fani każdej innej „dyscypliny”) muszą uzyskać aklamację większości potwierdzającą, że to, co oni robią, jest cool.

            Niesłychanie ważną w kontekście moralnym jest sprawa słuszności. Wielu „myślicieli” uważa, że polityk powinien być przede wszystkim skuteczny. Otóż nie jest to prawdą. Oczywiście – dobrze by było, gdyby był, ale jeśli stoi to w sprzeczności ze słusznością, wówczas nie ma rady. Jeżeli robiąc coś złego (czyli przeważnie to, czego chce większość) możemy uzyskać sto procent skuteczności, a z drugiej strony robiąc to, co słuszne, jesteśmy skazani na pożarcie, należy czynić to drugie! Cóż, dla bogobojnych skuteczne będzie (być może już „tam”, na innym świecie) to, że czynili to, co słuszne na ziemi. Sędziowie i prokuratorzy stalinowscy też byli niemalże stuprocentowo skuteczni swego czasu, a teraz – mimo wysokiej stopy życia – umierają w nędzy moralnej.

            Ostatnią sprawę, jaką chciałem poruszyć w ramach demokracji, jest sytuacja w partiach politycznych. Otóż kabaretem jest to, że według naszego prawa, nawet partia, która chce mieć w swoim programie zapis o wsadzeniu każdego demokraty do pudła, musi być demokratyczna w swoim działaniu.

A przecież demokracja obiecała nam wolność. Wolność przekonań przede wszystkim. Miało być tak pięknie… Jednakże, jak widać, demokracja wszak obiecuje nam wolność, ale tylko w obrębie demokracji. Tylko czekać na to, aż służby specjalne zaczną domagać się parytetów na stanowiskach partyjnych…

Kacper Muszyński

Zobacz m.in. artykuły Kacpra:

A świstak zawija w sreberka…

Socjalizm – choroba zwana redystrybucją

Równe udręczenie kobiet

Przekwitanie biurokracji

Słowo ode mnie:

zaświadczenieAż prosi się, żeby taką demokrację, która promuje, np. ludzi pokroju p. M. Boniego, donosiciela i człowieka, który donosząc i współpracując z SB przecież umacniał w ten sposób ówczesny komunizm mieć gdzieś. A tu proszę: większość mediów i polityków broni tow. M. Boniego. Chamstwem i policzkiem wobec Narodu Polskiego jest zrobienie z takiego człowieka ministra w „polskim” rządzie – przynajmniej takie jest moje zdanie. Szczęśliwie, że jak się wydaje, nie mająca wymytych mózgów młodzież Polska ma przeciwne zdanie niż lewackie media i wspiera p. Janusza Korwin-Mikkego. Zresztą ja, jako osoba pokrzywdzona zgodnie z ustawą o IPN, również cieszę się, że prezes Kongresu Nowej Prawicy, tak symbolicznie wymierzył sprawiedliwość komunistom i postkomunistom. Niestety, skoro podobno wolne i niezależne organy ścigania i sprawiedliwości nie potrafią tego zrobić inaczej… Zresztą są bezsilne w wielu prostych wydawałoby się sprawach. Zawsze w takim wypadku przywołuję proste prawo fizyki, III zasadę dynamiki (w skrócie): akcja rodzi reakcję. I nie mam nic przeciwko dokładniejszemu rozliczeniu takiej władzy i takich mediów. „Drodzy” komuniści reakcja chwilowo powstrzymana i tak musi nastąpić.

Komentarze

Komentarze (5) do “Demokracja – wersja demo”

  1. donosiciel, 14 lip 2014 o 8:33

    „Michał Boni nie tylko donosił za tzw komuny, on jest odpowiedzialny za podpisanie przez III RP układu ACTA. To on był głównym totalniakiem w rządzie premiera Tuska dążącym do ograniczenia wolności w Internecie.”

  2. info, 14 lip 2014 o 8:44

    „W 1992 znalazł się jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa na Liście Macierewicza. Zaprzeczył jakiejkolwiek współpracy, a w jego obronie wystąpili Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas i Henryk Wujec[2]. W 2007 wydał publiczne oświadczenie, podając, iż w 1985 funkcjonariusze SB za pomocą szantażu wymogli na nim podpisanie deklaracji współpracy[3]. Oświadczył, że do podpisania tej deklaracji doszło po wielogodzinnej rewizji w jego domu po groźbach ujawnienia jego zdrady małżeńskiej i zamknięcia trzyletniego dziecka w milicyjnej izbie dziecka[4]. W archiwach SB[5] umieszczono w 1988[6] jego teczkę jako kandydata na tajnego współpracownika zawierającą pięć notatek na temat rozmów. W 1989 na jego teczce skreślono oznaczenie kandydata, pozostawiając tylko TW. Historyk Andrzej Friszke wyraził wątpliwości dotyczące rzetelności materiałów SB zbieranych na Woli, które zawierały jego zdaniem wiele nieścisłości[6].”

  3. informator, 14 lip 2014 o 9:47
  4. Kazimierz Jasionek, 14 lip 2014 o 11:19

    Ja również bardzo się cieszę że w końcu znalazł się jeden polityk który nie rzuca słów na wiatr. Brawo Korwin zapraszam do DG a wskażę Panu wielu komuchów w UM którym nie tylko należy dać po mordzie ale i poczęstować solidnym kopem !!!!! Cytat: „Zresztą ja, jako osoba pokrzywdzona zgodnie z ustawą o IPN, również cieszę się, że prezes Kongresu Nowej Prawicy, tak symbolicznie wymierzył sprawiedliwość komunistom i postkomunistom. Niestety, skoro podobno wolne i niezależne organy ścigania i sprawiedliwości nie potrafią tego zrobić inaczej… Zresztą są bezsilne w wielu prostych wydawałoby się sprawach.” A odnośnie tych tzw. organów ścigania i tzw. sprawiedliwości należałoby z wieloma osobami tam zakamuflowanymi to samo !!! Nie było żadnej lustracji w tych nic nie wartych instytucjach i wiele gnid do tej pory uprawia tam w imieniu prawa swój niecny proceder !!!!! Znam to właśnie z naszego podwórka !!!!!!

  5. informator, 17 lip 2014 o 8:05

Zostaw komentarz




Ta strona wykorzystuje pliki cookie przechowywane na twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to opuść stronę lub wyłącz obsługę plików cookie w przeglądarce. Więcej informacji o plikach cookie znajdziesz na tej stronie