POPiS grabarzem polskiego górnictwa

Kategorie: Polityczne   | 10 sierpnia, 2025

Zadziwia mnie amnezja patopolityków i to zarówno z PO, PiSu czy komunistów wszelkiej maści (ci ostatni są wciąż bardzo silni w Dąbrowie Górniczej) w kontekście upadku i likwidacji polskiego górnictwa. Przecież tego nie zrobiły krasnoludki czy ufoludki, tylko dokładnie ci, którzy rządzą w Polsce po 1990 roku. Straszna krótkowzroczność i podporządkowanie się lewackiej, utopijnej ideologii, płynącej z neomarksistowskiej tzw. Unii Europejskiej i decyzji ww. z 2004 r.! Podejmowałem ten temat na blogu w kontekście choćby tzw. zielonego ładu (a nawet szerzej sabotażu klimatycznego) czy tp. debilizmów lewaków. Przykładowo zobacz lub także zobacz. Jakie jest podejście do ekologii przykładowo byłego „barona” PISu z okręgu nr 32 (Zagłębia Dąbrowskiego) Pani E. Malik (PIS) do tych problemów, zobacz na przykładzie mojego pisma do niej, jeszcze z 17.08.2021 r.: pismo do Poseł E. Malik. Do dzisiaj bez odpowiedzi!!! Zresztą akurat Pisowcy jak jeden mąż ograniczają się do robienia fotek z różnorakich imprez (politycznych i „apolitycznych”), z tym że unikają ich, np. na hałdzie odpadów hutniczych w Strzemieszycach Małych.

Teraz o tym, dlaczego rządy duopolu POPiS, okresowo się zmieniające, zostaną historycznie zapamiętane jako grabarze polskiego górnictwa wyjaśni Kol. Tomasz Skóra.

Porozmawiajmy dzisiaj  o kruchej równowadze energetycznej w Unii Europejskiej  ze wskazaniem na Polskę, o likwidacji kopalń i rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii.

Jeszcze za administracji premier Beaty Szydło konsumpcja gazu to było kilkanaście miliardów metrów sześciennych. Predykcja na kilka lat do przodu czy na dekadę do przodu, mówiła o dwudziestu czy trzydziestu nawet miliardach metrów sześciennych. Miał być to wskaźnik rozwoju Polski. Nie doszliśmy jednak do tego poziomu. Dzisiaj mamy zużycie na poziomie siedemnastu miliardów i to jest spadek dwadzieścia procent rok do roku. Czyli odchodzimy od gazu ziemnego. Okoliczności i uwarunkowania to Nord Stream i wojna na Ukrainie, i Zielony Ład, i tak dalej i tak dalej. Te czynniki mają na pewno wpływ, ale generalnie, jeżeli uwzględniać ten wskaźnik rozwoju, jaki był właśnie zdefiniowany wolumenem konsumpcji gazu sprzed lat, to my się zwijamy, a nie rozwijamy!

Środowiska pro unijne wpierają nam, że energia zielona z odnawialnych źródeł  postawi nas na nogi, gdy tymczasem jest ona nie tylko droższa od energii z elektrowni węglowych ale i totalnie niestabilna. Sama taka energia nie jest w stanie zaspakajać potrzeb przez całą dobę, a jedynie w okresach sprzyjających warunków atmosferycznych.

Ten proces odchodzenia od gazu, jest to proces jak gdyby wtórny do pierwotnego procesu dekarbonizacji jeszcze z lat 90-tych, który Unia narzuciła krajom postsowieckim jako warunek wejścia do UE. Obecnie redukcja gazu bierze się  z tego powodu, że Unii było do  szaleństwa zielonego ładu za mało i stwierdziła, że nie tylko węgiel ale i  gaz są niedopuszczalne. Gaz już nie jest paliwem błękitnym, które miało być piękne i dobre, bardziej ponoć ekologiczne niż węgiel. A to przecież  pokłosie „fikołka myślowego” elit unijnych, które mają  zamiar doprowadzić do tego, że Europa będzie energetycznie zero emisyjna.

Może i będzie (aczkolwiek jest to wysoce wątpliwe), ale jednocześnie będzie zero produkcyjna. Przy tym oczywiście będzie całkowicie niestabilna energetycznie.

Casus blekautu w Hiszpanii. Taki blekaut miał miejsce niedawno i nikogo niczego nie nauczył!  Premier Sanchez mówi, że jedziemy dalej z tą transformacją i że to jest jedyny kierunek, który da nam dobrobyt, rentowność i tak dalej, i tak dalej. Czyli gasimy pożar benzyną. W mojej opinii po prostu Europejczycy teraz, jest to takie stado lemingów. Oni,  łącznie z tymi przywódcami, którzy powinni się rekrutować jednak z jakichś tam elit. Przecież nawet w tej demokracji nieszczęsnej, wyborcy raczej wybierają ludzi, którzy wydaje im się, że coś wiedzą, że coś umieją zaradzić, bo coś rozumieją. Tymczasem, jak widać, to takie same lemingi jak cała reszta. No i jak już wyznaczyli sobie jeden cel, to zawrócić z tej drogi nie mogą, bo to by było przyznanie się do błędu. Do wprowadzenia ludzi na pole minowe. A czyja wtedy byłaby wina? Elity polityczne Unii obawiają się takiego rozwoju wypadków więc pozostaje ucieczka do przodu i likwidacja nie tylko węgla ale i gazu w energetyce.

Ten proces odchodzenia od surowców energetycznych trwa bezustannie i nie mają znaczenia w Polsce wymiany rządów z solidarnościowych na lewicowe czy tzw. liberalne. One wszystkie realizują ten plan, który narzuciła Polsce Unia Europejska pod koniec lat 90-tych. A myślę, że wtedy zrobiła to pod dyktando Rosji, która chciała sprzedawać maksymalną ilość gazu do krajów Unii i przy okazji w ten sposób uzależnić gospodarki krajów unijnych od siebie. Stąd w Unii rozreklamowano kiedyś pogląd, że gaz to „błękitne paliwo” nieszkodliwe dla społeczeństwa, a węgiel jest „brudny”. A dlaczego? Przypomnę kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera, który za forsowanie tego pomysłu w Unii otrzymał stanowisko w Radzie Nadzorczej Gazpromu w Rosji.

Tymczasem obecnie Unia twierdzi, że gaz to też jest paliwo kopalne i też szkodzi! To po co było zamieniać w energetyce kotły węglowe na gazowe ogromnym nakładem inwestycyjnym???    Od początku świata wiadomo, że  węgiel i węglowodory spala się emitując taki sam dwutlenek węgla. Absurdy unijne naszych polityków jednak nie wzruszają. Ratujemy Ziemię przed globalnym ociepleniem! W obliczu pogody za oknem to coraz bardziej wątpliwe. Ale za to przynajmniej oni grzeją się w europejskim blasku.

Ale jak to wygląda w przypadku węgla kamiennego? Dramatycznie, gorzej, ponieważ proces dekarbonizacji rozpoczął się jeszcze w latach 90-tych. I znajduję tutaj taki wspólny mianownik między węglem kamiennym, a górnictwem otworowym ropy i gazu, czyli sposób likwidacji powiedzmy tak kolokwialnie. Otwór likwiduje się na sposób trwały, ale można do niego wrócić. Robi się to różnymi sposobami. Zapuszcza się korki różnego rodzaju mechaniczne, cementowe. Można go zlikwidować trwale, można czasowo.  Natomiast w Polsce kopalnie likwidowane są w sposób trwały!

Zastanawiałem się kiedyś nad tym i wiele zresztą było na ten temat dyskusji podczas zamykania pierwszych kopalń, kiedy to niektórzy związkowcy lub też inni jacyś tam, tak zwani fachowcy mówili o tym, że to bezpowrotnie zamknięta kopalnia i nie da się już wtedy do tego złoża wrócić. A istnieją metody, które pozwalają tak jak w Wielkiej Brytanii wracać jednak do tych samych złóż. Tylko przyszła do mnie taka refleksja kiedy i kto po to miałby wracać? To nie jest robione i nie było od samego początku lat dziewięćdziesiątych robione po to, aby do nich wracać!

Czy jest to chwała dla największych central związkowych i dla komisji trójstronnej, że tak a nie inaczej się rozwiązuje problem likwidacji górnictwa? Ta komisja, jest zasłoną dymną. Rząd daje się wygadać związkowcom, a potem kupuje ich dopłatami i świadczeniami osłonowymi. W efekcie przyjmowane są plany zamykania kopalń tylko tyle, że odsuwane w czasie o kilka lat, po których są już akceptowalne, a co to zmienia, że jeszcze nie dziś tylko za 5 lat? Te lata już minęły w wielu poprzednich przypadkach i tych kopalń węgla już nie ma, a spokój społeczny „załatwili” właśnie związkowcy, którzy jeszcze się chwalą, że to tylko dzięki ich determinacji nie tak szybko zginie polski przemysł. Ale właściwie to nic nie zmienia! Stajemy się krajem samodzielnie niewystarczalnym energetycznie, pomimo wielkich zasobów paliwa!

Kopalnia Paryż w Dąbrowie Górniczej, wcześniej Generał Zawadzki, w której pracowałem, została zlikwidowana jeszcze za rządów Balcerowicza w dziewięćdziesiątym trzecim roku ub.w. Podjęto wtedy takie decyzje i wyznaczono do likwidacji większość kopalń na Zagłębiu Dąbrowskim. Do dzisiaj zlikwidowano WSZYSTKIE bez jednej i te decyzje, które wtedy zostały podjęte są przez cały czas kontynuowane do dnia dzisiejszego, pomimo ciągłej „udawanej” walki związków zawodowych o uratowanie miejsc pracy w górnictwie i walki polityków PO i PiS o coraz to „nowe rządy”, które mają się troszczyć o rozwój gospodarczy kraju!

Trzeba uczciwie przyznać, że przez ostatnie 20 lat tę politykę wdrażają rządy elit postsolidarnościowych z PO i PiS. I to oni wraz z postkomunistami wprowadzali nas do Unii Europejskiej, a przez następne lata realizują szaloną politykę likwidacji polskiego przemysłu. Jedni robią to otwarcie – PO, a drudzy skrycie PiS. Hipokryzja PiSu w tej materii przebiła wszystko. Premier Morawiecki jechał do Brukseli ratować polskie górnictwo i wracał stamtąd z pakietem Zielonego Ładu – de facto wyrokiem śmierci tego sektora. Zdrada i zaprzaństwo, jak mówi Stanisław Michalkiewicz.

Przy czym musimy sobie wyjaśnić, co w istocie oznacza likwidacja zakładu górniczego. Kopalni węgla kamiennego na powierzchni wymaga potężnej infrastruktury obejmującej nie tylko bocznicę kolejową i wielkie magazyny, czyli place wyposażone w szyny i ładowarki, zwałowarki, które tam pracują, ale również zakład przeróbki węgla mechanicznej, który rozdziela węgiel na gatunki i oczyszcza częściowo przynajmniej z kamienia, czyli z popiołu, który jest w nim zawarty. Do tego dochodzą maszynownie, zespoły energetyczne, które pracują, wentylatory, łutnie, którymi podaje się powietrze. To jest potężna organizacja.

Nie znam się na szybach tych wiertniczych do pompowania ropy, ale też widziałem potężne instalacje do przeróbki, prawda? I do przeróbki węgla też są potrzebne potężne zakłady i takie zakłady zostały zlikwidowane. Czyli cała infrastruktura powierzchniowa jest zlikwidowana.

Sporadyczne są próby adoptowania tych budynków na inne cele. Na przykład muzealne. W Dąbrowie Górniczej wyobraźcie sobie, że w jednym z budynków uczyniono quasi muzeum, w którym zresztą po cichu położono zdjęty z parku pomnik komunistycznego generała Aleksandra Zawadzkiego, który kiedyś był premierem rządu PRL-owskiego po wojnie, a później był właśnie patronem tej kopalni. Komunista leży teraz na plecach do góry, z rękami wyciągniętymi do góry i takie to muzeum. A może to tylko tymczasowa przechowalnia? Może generał ma wrócić do parku na cokół? W neomarksistowskiej Unii Europejskiej to bardzo prawdopodobne!

A co pod ziemią? Na Zagłębiu wszystkie szyby są zlikwidowane, czyli zasypane. Oczywiście nadszybia, czyli te wieże wyciągowe  też  są zlikwidowane, rozebrane na drobne, na złom. Niektóre pozostawione w celu opuszczenia urządzeń pompujących, które mają za zadanie pompować wodę, która właśnie na tych pokładach  zaczyna się zbierać. Zwykle odpompowaną w czasie kiedy była eksploatacja, żeby nie przeszkadzała w eksploatacji. Ta woda zaczyna się zbierać i jej lustro zaczyna się podnosić, więc ustala się na jakim poziomie ta woda może być maksymalnie, a resztę pompuje się do rzek.

Oczywiście w tym celu  już w latach dwutysięcznych powstała centralna spółka likwidacyjna, która ma swoje oddziały w całym kraju. Na przykład na Zagłębiu Dąbrowskim, tym o którym właśnie mówię, jest to Centralny Zakład Odwadniania Kopalń, który siedzi teraz na tych pompach, ma biurowce, czterdziestu pracowników i archiwa pracownicze. Oni tylko monitorują pompy, które pompują wodę do rzeki z tych szybów, które zostały jeszcze do odwadniania złóż. Reszta jest zasypana, rozebrana i nieruchomości sprzedane bądź dzierżawione.

Albo tak, jak na przykład na kopalni „Sosnowiec” budynki, infrastruktura na powierzchni. No cóż przerobione są na hale wspinaczkowe, gdzie można się rekreacyjnie powspinać po ściance. Tyle pozostaje z tych dużych zakładów pracy, które dotychczas generowały dochody pracownikom, a gospodarce dawały tanie paliwa, a za tym energię – całkowicie niezależną od pogody i obcych mocarstw.

Zalanie takich kopalń teoretycznie pozwala wrócić do tego złoża, ale nakłady na budowę samego szybu wiertniczego, to rząd kilkuset milionów złotych. I w związku z tym powrót do tego nawet, jeśli jest możliwy to wydaje mi się, że tylko teoretycznie. Jest nie rentowny. Wpakowanie w takie przedsięwzięcie tylu pieniędzy spowoduje zrujnowanie wyniku finansowego przez amortyzację. O czym wiedzą wszyscy, którzy prowadzą jakikolwiek biznes. Nakład inwestycyjny musi się kiedyś zwrócić. A jak się nie da tego zwrócić, to tym bardziej nie da się nawet zatrudnić dwóch pracowników, żeby sprzątali przed wejściem.

Tak to wygląda. W związku z tym taki pomysł, żeby wrócić do tych samych kopalń, do tych samych złóż, tą samą drogą oczywiście to jest iluzja. I to już nie wróci. Podkreślmy, że to bogactwo narodowe Polski nie zginęło, natomiast odbudowanie całego przemysłu, jest gigantycznym zadaniem, z którym sobie już prawdopodobnie nie poradzimy, bo odchodzą ludzie z branży.

Brak jest fachowców w dziedzinach zakładów okołogórniczych, które produkują maszyny górnicze. Kiedyś był to bardzo rozwinięty przemysł w Polsce. To my Chińczykom sprzedawaliśmy maszyny górnicze. To my Chińczyków uczyliśmy w latach siedemdziesiątych, jak się węgiel fedruje, jak się buduje kopalnie głębinowe. Nasi eksperci, praktycy, wyjeżdżali do Chin i właśnie Chińczykom pokazywali jak się to robi. A dzisiaj Chińczycy kopią cztery i pół miliarda ton węgla rocznie, a my 45 mln to jest 100 razy mniej!  Polska PGG największa grupa górnicza na rok dwa tysiące dwudzieste piąty zaplanowała wydobycie siedemnastu milionów ton.

Przy zużyciu węgla w Polsce w granicach kiedyś siedemdziesięciu siedmiu milionów ton, obecnie około sześćdziesięciu, pomimo tego sporego już udziału energii z odnawialnych źródeł  w produkcji energii, aczkolwiek i tak nie większego jak piętnaście-dwadzieścia procent.

I w związku z powyższym okazało się i to wcale nie z powodu wybuchu wojny na Ukrainie, ale z powodu szybkiego tempa likwidacji polskich kopalń, że polskie kopalnie nie wykopią już tyle węgla, ile potrzeba polskim elektrowniom węglowym! Czyli częściowo plan Unii i Rosji został już osiągnięty!

Jednak im jeszcze za mało! Trzeba szybko doprowadzić do całkowitej minimalizacji górnictwa.  Czyli – jak najszybsza  likwidacja. Tylko tym razem – likwidacja elektrowni węglowych. No i idziemy zatem w transformację, tak?  Wtedy mamy wszystko pozałatwiane, bo idziemy w „dobrym”, zielonym kierunku. Elegancko, elektrownie muszą się same zlikwidować, bo i tak nie mamy paliwa.

Troskliwa Unia i politycy, w tak sztucznie wywołanej sytuacji kryzysowej, ratować będą nas dotacjami,  tylko tyle, że jak zwykle jest to manipulacja.

Ten problem od strony przepływów pieniężnych i systemowych rozwiązań tłumaczy publicysta Tomasz Cukiernik w swojej książce „Sabotaż Klimatyczny” opisując właśnie, że jest to fałsz narracyjny, bo mówi się o dopłatach do górnictwa i inwestycjach w OZE. Przy czym w przypadku OZE mówimy o nakładach finansowych, które rzeczywiście służą do budowania offshore’owych farm wiatrowych i farm fotowoltaicznych i to są inwestycje, ale w górnictwie, to są dotacje na koszty likwidacji, a nie inwestycje więc w ten sposób nie ratują one górnictwa, a wręcz przeciwnie  wykańczają go. W ten sposób przez dofinansowanie projektów wiatracznych i fotowoltaicznych zmniejszamy automatycznie zapotrzebowanie na tańszą  energię z węgla i rujnujemy przemysł wydobywczy oraz każdy energochłonny. Najlepszym przykładem jest wycofywanie się z Polski jednego z największych producentów stali Mittala , hinduskiej, a właściwie międzynarodowej firmy hutniczej. Wygaszona produkcja w Sędzimirze, a teraz i w Hucie Katowice. A jednocześnie tuż obok rozbiórka chłodni w elektrowni Łagisza. To dzieje się na naszych oczach, a miejscowi posłowie z Zagłębia Dąbrowskiego? Obojętne czy to z PiS, czy z PO lub SLD ani słowem się nie zająkną, że niszczy się potężny sektor gospodarki, że likwiduje się ogromną ilość miejsc pracy, tylko powtarzają mantrę, że trzeba ratować klimat Ziemi i wprowadzać niskoemisyjne technologie tzn. chińskie pompy ciepła i wiatraki z fotowoltaiką. Tych ludzi należy traktować jak szkodniki  na naszej ziemi, które tylko chcą się pożywić na trupie polskiej gospodarki!

Partyjny duopol POPiS-u  zrujnuje ten kraj w ciągu najbliższych 5 lat, chyba, że w Unii zmieni się narracja z powodu takiego iż Niemcy, kiedyś jedna z najbardziej dynamicznych gospodarek świata zmieni priorytety zauważając w końcu, że plan dominacji w Europie na drodze pokojowych i biurokratycznych przemian zbyt wiele ich kosztuje. Zaczyna się to już dziać, ale czy zdąży się wydarzyć zanim upadnie polski przemysł? Nie wiadomo. W każdym razie możemy stwierdzić, że nasze obecne elity polityczne zaprzepaściły szansę z lat dziewięćdziesiąt na szybki rozwój Polski i powrót do grupy najlepiej rozwijających się krajów Europy i świata.

Czy Polacy zdobędą się na jeszcze jedną rewolucję? Tym razem – mentalną? I czy spróbują odrzucić ten POPIS-owy dyktat niby nowoczesności i niby dobrobytu wyżebranego u biurokratów unijnych, na koszt zresztą naszych potomnych? Nie wiem tego,  ale wiem, że na pewno nasze dzieci i wnuki za to zapłacą, jeśli nic się nie zmieni.

Tomasz Skóra

Ps Zobacz: https://www.youtube.com/watch?v=CoXoN37jx2Q.

Komentarze

7 komentarzy do “POPiS grabarzem polskiego górnictwa”

  1. Arioch, 10 sie 2025 o 15:46

    Panie Grzegorzu ta Pani jest winna rozwaleniu także hutnictwa . Przypomnijmy słynną komisję mającą wyjaśnić prywatyzację huty Katowice nie wspominając ochrony środowiska z tym związana przykład hałdy to tylko wierzchołek góry .

  2. DB, 10 sie 2025 o 16:30

    Bardzo trafna analiza Grzegorz. Szacun !!!

  3. Babrowianin, 10 sie 2025 o 19:25

    Prawdziwa baronowa ta Pani Malik .

  4. Babrowianin, 10 sie 2025 o 19:26

    Malikowa to powinna iść na emeryturę i wszystkich przedtem przeprosić za to co zrobiła w ostatnich dekadach.

  5. M., 10 sie 2025 o 20:01

    Duopol POPiSu nigdy się do tego nie przyzna, jeden będzie zwalał na drugiego. Jak z nielegalnymi i legalnymi imigrantami czy zielonym ładem Morawieckiego.

  6. Antypis, 20 sie 2025 o 21:59

    Szczera prawda, a PiS udaje że nic złego nie zrobił.Ograniczeni intelektualnie!

  7. Witamy na portalu o węglu – Węgiel.info - Węgiel.info, 28 sie 2025 o 11:57

    […] Tomasz Skóra „POPiS grabarzem polskiego górnictwa” […]

Zostaw komentarz




Ta strona wykorzystuje pliki cookie przechowywane na twoim komputerze. Jeżeli nie zgadzasz się na to opuść stronę lub wyłącz obsługę plików cookie w przeglądarce. Więcej informacji o plikach cookie znajdziesz na tej stronie